jova napisał(a):

|
Mieliśmy rok temu porównywalne pieniądze co teraz, bo istotna jest wielkość ogólnego budżetu płacowego, a nie dostępność w danym momencie.
|
Chwilę temu napisałem Ci merytoryczny post o tym, że tak nie jest i z czego to wynika. Nie podjąłeś z tym merytorycznej polemiki, tylko napisałeś, że nie, bo nie. Wypisałeś się z poważnej dyskusji...
O tym, na ile ważna jest płynność finansowa dowiesz się z każdej książki o podstawach zarządzania finansami przedsiębiorstwa. O tym, że nie jest tylko detalem dowiesz się rozmawiając z przeciętnym syndykiem wchodzącym do firmy, której szefom też się wydawało, że nieważne kiedy wpłyną pieniądze. O tym, że rozróżnienie pomiędzy zapłaceniem pieniędzy zawodnikowi tu i teraz, a "kiedyś" jest szczególnie istotne w przypadku profesjonalnych klubów piłkarskich dowiesz się pytając zarząd Ruchu o wpływy z transferu Lipskiego.
Na agresywne negocjacje to sobie może pozwolić Śląsk Wrocław, który za chwilę znowu wymusi na radnych miasta przyznanie kolejnej dotacji z budżetu miasta, ale nie klub, który walczy o przetrwanie przed każdym kolejnym terminem licencyjnym. Szkoda słów...
Cytat:
|
Idąc Twoim tokiem rozumowania, nigdy nie ustabilizujemy składu. Skoro nie warto przedłużać kontraktów ze sprawdzonymi piłkarzami, bo nowi mogą lepiej odpalić, to sprawdzeni zawodnicy będą odchodzić i braki w składzie będą niemal zawsze i co roku będziemy powtarzali cykl wielkiego wietrzenia szatni.
|
Ależ warto. Pod warunkiem, że klub na to stać. Taka tam, drobnostka...
Cytat:
|
Sytuacja w stosunku do Lloncha była dokładnie taka sama, jeśli w budżecie płacowym zwolniła nam się kwota odpowiednia by pokryć jego podwyżkę kontraktu.
|
Heh. Rozwalasz mnie. Mam nadzieję, że nigdy nie trafię na Twoją firmę, o ile będziesz jakąś prowadził, w "real life".
W Twojej wypowiedzi, ze wszech miar słusznej in abstracto, jest jedno drobne, acz kluczowe słowo. Nie tylko semantycznie, ale przede wszystkim logicznie. To słowo to
"odpowiednia". Chwilowo jedynym Twoim argumentem merytorycznym za tym, że była odpowiednia, jest... Twoje słowo. O tyle zabawne, że ani nie wiesz jaka kwota byłaby odpowiednia, ani nie wiesz czy była akurat taka kwota. Ani nawet nie próbujesz tego oszacować... po prostu była i tyle

Rzetelne podejście, szacun!