MaLk napisał(a):
Zabawne, że dalej nie zauważasz, że odnoszę się do Twojego stwierdzenia:
"Nie zakładam, tylko wiem, że rok temu mieliśmy porównywalne pieniądze co teraz (...)."
Oczywiście było niezgodne z prawdą.
Po drugie, Twoje domysły i założenia, jak już ustaliliśmy, nie będące wiedzą, są po prostu nieuprawnione. Z samego faktu, że się nam "zwolniły" środki nie wynika ile ich było, jaka była ich realna dostępność ani czy nie było pilniejszych potrzeb do zaspokojenia w pierwszej kolejności.
|
I jednak dyskutujemy o semantyce... Wiesz czym różni się słowo "porównywalne" od słowa "identyczne"? Mieliśmy rok temu porównywalne pieniądze co teraz, bo istotna jest wielkość ogólnego budżetu płacowego, a nie dostępność w danym momencie. Jeśli mieliśmy miejsce w budżecie płacowym, to reszta jest detalem. Mieliśmy miejsce, bo zeszliśmy z kilku wysokich kontraktów i byliśmy w stanie sprowadzić nowych graczy. Reszta jest detalem, bo ustalenie z piłkarzem, że np. bonus za podpis dostanie miesiąc później, a nie od razu, nie jest wielkim problemem. Z perspektywy zawodnika istotniejsza jest wielkość kwot. Nawet jeśli masz rację i nie byliśmy w stanie zaproponować mu rok temu w stu procentach dokładnie takich samych warunków jak teraz, to wciąż nie wyjaśnia czemu nie negocjowaliśmy wtedy agresywniej, tak jak robiliśmy to w ostatnich tygodniach.
MaLk napisał(a):
Dalej - porównywanie np. Pola i Ze Manuela we wrześniu (właściwie sierpniu) jest bez sensu. Jeśli np. wtedy nam się uwolniły środki, to mieliśmy do gry na defensywnym pomocniku Pola, Veleza, Bashę, Cywkę. Dwóch z nich było dopiero do sprawdzenia i mogli się okazać lepsi, wiec jaki był sens ładować jeszcze więcej pieniędzy w tak silnie obsadzoną pozycję, skoro brakowało nam bocznych pomocników do gry? Podobnie Perez przychodził jako wzmocnienie rozegrania, gdzie mieliśmy ewidentne braki.
Racjonalne było przeznaczenie środków na uzupełnienie tych pozycji, na których mieliśmy braki, a nie przedłużanie za wszelką cenę Pola nie wiedząc, czy przypadkiem Basha bądź Velez nie sprawdzą się lepiej.
|
To po co chcieliśmy go przedłużać teraz? Zaraz sprowadzimy nowych środkowych pomocników, może będą lepsi? Nie wierzę w szroto-loterię i wolę stabilizację i przedłużanie umów ze sprawdzonymi zawodnikami.
Cywka nie był wtedy brany pod uwagę do gry na defensywnej pomocy, bo był podstawowym prawym obrońcą, a w pomocy dawał ciała, więc jeśli idzie o sprawdzonych środkowych pomocników, to mieliśmy całego jednego Pola. Basha nie był przygotowywany do gry jako rozbijacz z trójki środkowych pomocników, więc na defensywnej pomocy mieliśmy tylko Lloncha i Veleza, który dodatkowo robił za rezerwowego obrońcę. To nie była silnie obsadzona pozycja. W zasadzie żadna nie była silnie obsadzona, przy takiej ilości zmian i zawodników, którzy byli niewiadomymi, bo jeszcze nie zadebiutowali w zespole. Idąc Twoim tokiem rozumowania, nigdy nie ustabilizujemy składu. Skoro nie warto przedłużać kontraktów ze sprawdzonymi piłkarzami, bo nowi mogą lepiej odpalić, to sprawdzeni zawodnicy będą odchodzić i braki w składzie będą niemal zawsze i co roku będziemy powtarzali cykl wielkiego wietrzenia szatni.
MaLk napisał(a):
|
Tym bardziej, że nawet nie mamy pewności czy w ogóle suma zejść z kontraktów faktycznie jest porównywalna - to tylko Twoje niczym niepoparte założenie, bo żaden z nas nie wie ile zaoszczędziliśmy wtedy, a ile teraz.
|
Nie musi być porównywalna aż do tego, absurdalnego, stopnia. Wystarczy, że byłaby odpowiednia by pokryć podwyżkę dla Lloncha. Sugerujesz, że sytuacja sprzed roku musi być zgodna z obecną w stopniu, który jest tu zupełnie niepotrzebny. Sytuacja w stosunku do Lloncha była dokładnie taka sama, jeśli w budżecie płacowym zwolniła nam się kwota odpowiednia by pokryć jego podwyżkę kontraktu. To, czy dziś w budżecie płacowym zrobiła nam się luka co do złotówki taka sama jak rok temu, jest tu bez znaczenia. Doprowadzasz tę rozmowę do absurdu.