jova napisał(a):

|
Nom, zabawne. Obaj z moim rozmówcą uważaliśmy, że niedawna oferta dla Lloncha była wyższa niż ta sprzed roku, więc rozmawiając z nim napisałem po prostu "teraz dawaliśmy". Gdy Ty mi to wytknąłeś, to doprecyzowałem, tak jak zrobiłem to już wcześniej, że to moje domysły i założenia.
|
Zabawne, że dalej nie zauważasz, że odnoszę się do Twojego stwierdzenia:
"Nie zakładam, tylko wiem, że rok temu mieliśmy porównywalne pieniądze co teraz (...)."
Oczywiście było niezgodne z prawdą.
Po drugie, Twoje domysły i założenia, jak już ustaliliśmy, nie będące wiedzą, są po prostu nieuprawnione. Z samego faktu, że się nam "zwolniły" środki nie wynika ile ich było, jaka była ich realna dostępność ani czy nie było pilniejszych potrzeb do zaspokojenia w pierwszej kolejności.
Merytorycznie: sezon 16/17 był na gruby minus. To znaczy, że budżet domknięty nie był. Czyli nawet gdyby była porównywalna nominalnie(!) skala "oszczędności", to nie oznaczałoby automatycznie, że poziom uwolnionych środków jest taki sam. Uproszczony przykład w ramach douczania ekonomicznego: mam budżet składający się z przychodów na poziomie 10 mln zł i wydatków 12 mln zł. Zwalnia mi się 2 mln zł. Uwalnia mi się środków 0 (słownie: zero). Rok później mam budżet 10 mln zł przychodów i 11 mln zł wydatków. Redukuję 2 mln zł wydatków. Uwalnia mi się 1 mln zł.
Dalej - w sezonie 16/17 nie było przez pół sezonu przychodów ze sponsora koszulkowego oraz na starcie sezonu nie było zakładanych pieniędzy transferowych w kasie. Płynność leżała, bo nie było z czego płacić, a do mediów pod koniec sezonu ciągle przeciekały informacje, że nie płacimy wynagrodzeń. To, co uzyskaliśmy ze sprzedaży w letnim okienku 17/18 poszło zatem na zaległości bieżące, a nie do kasy, wiec w sezon 17/18 startowaliśmy z pustą kasą. Nominalnie bowiem mogę mieć przewidywany przychód roczny, który pozwoliłby na sfinansowanie danego kontraktu, ale jeśli realnie większość pieniędzy te dostanę dopiero na koniec sezonu, a na teraz po prostu nie mam z czego płacić, a jak nie zapłacę innym (tym cennym, bo możliwym do sprzedania), to rozwiążą kontrakt i zostanę z niczym. Teraz w mediach mamy praktycznie ciszę w tym temacie, wiadomo, że jakieś zaległości są, ale nie ma takich kwasów jak wtedy. To oznacza, że jest szansa zacząć sezon z jakąś przynajmniej minimalną "poduszką" finansową, czyli prawdopodobnie stać nas na więcej. Nie wiadomo o ile więcej, być może właśnie tyle, ile podwyżki zaoferowano Polowi teraz, na co nas nie było stać wtedy.
Dalej - porównywanie np. Pola i Ze Manuela we wrześniu (właściwie sierpniu) jest bez sensu. Jeśli np. wtedy nam się uwolniły środki, to mieliśmy do gry na defensywnym pomocniku Pola, Veleza, Bashę, Cywkę. Dwóch z nich było dopiero do sprawdzenia i mogli się okazać lepsi, wiec jaki był sens ładować jeszcze więcej pieniędzy w tak silnie obsadzoną pozycję, skoro brakowało nam bocznych pomocników do gry? Podobnie Perez przychodził jako wzmocnienie rozegrania, gdzie mieliśmy ewidentne braki.
Racjonalne było przeznaczenie środków na uzupełnienie tych pozycji, na których mieliśmy braki, a nie przedłużanie za wszelką cenę Pola nie wiedząc, czy przypadkiem Basha bądź Velez nie sprawdzą się lepiej.
Krótko mówiąc, nie mamy do czynienia z wiedzą, tylko z domysłami, które na dodatek nie są aż tak dobre, jak Ci się wydaje. Zarzuty pozbawione sensownej analizy wszystkich istotnych uwarunkowań są o kant d*py potłuc. Tym bardziej, że nawet nie mamy pewności czy w ogóle suma zejść z kontraktów faktycznie jest porównywalna - to tylko Twoje niczym niepoparte założenie, bo żaden z nas nie wie ile zaoszczędziliśmy wtedy, a ile teraz.