mr_kwolf napisał(a):
|
Ale błędnie zakładasz, że my te pieniądze znaleźliśmy. To "dogadanie się" mogło być umowne, żeby jeszcze więcej wyciągnąć od Holendrów. W sensie Llonch mógł być już zdecydowany na podpis tam, tutaj "dogadał się" żeby tylko pokazać, że albo dajecie to i to albo podpisuje w Krakowie.
|
Sądzę, że teoria, że negocjowaliśmy w dół, jest mniej prawdopodobna od mojej, że z czasem poprawialiśmy, zwiększaliśmy ofertę. Jeśli rok temu Llonch szybko odrzucił naszą propozycję i praktycznie nie podjął negocjacji, to fakt, że teraz przyjmuje tę samą lub niższą ofertę nikomu w klubie nie wydał się dziwny? Dukat poleciałby z tym do mediów? Przecież to logiczne, że mając kartę w ręku i mogąc od razu dołączyć do nowego klubu, wymagania zawodnika powinny rosnąć, a nie maleć. Nie, nie wierzę, że od roku dawaliśmy mu te same pieniądze i nikomu nie zapaliło się czerwone światło w głowie, gdy oferta została nagle przyjęta.
serek.c2 napisał(a):
|
Wiązałoby się też z ryzykiem, które przy braku środków na bieżące funkcjonowanie mogłoby wyjść na bokiem. Łatwo ryzykować, jak się swoich pieniędzy nie liczy.
|
No już chyba ze trzy razy opisałem, że chodzi mi o inne zagospodarowanie dostępnymi środkami i zatrzymywanie sprawdzonych zawodników kosztem zawężania kadry. Nie chodzi o wydawanie większych kwot. Rozumiem, że dając wyższy kontrakt Polowi może trzeba by było zrezygnować z innego letniego transferu. Wolę zatrzymywanie solidnych, sprawdzonych piłkarzy, niż kolejne szroto-loterie, gdzie sprowadzamy wielu nowych piłkarzy, licząc że część się sprawdzi, a potem tracimy kilka miesięcy na zgranie nowej zbieraniny i odfiltrowanie kolejnych Ze Manuelów.
Ile jeszcze razy będę musiał napisać to samo? Jeśli ta oferta, którą złożyliśmy mu tydzień temu jakimś cudem miałaby być zbyt wysoka rok temu, to czemu ten sam kontrakt nie byłby zbyt wysoki dziś? Niby co się zmieniło? Nie, ten kontrakt nie zagrażałby funkcjonowaniu klubu rok temu, jeśli nie zagraża mu dziś.