RadekKRK napisał(a):

|
Rzetelna ocena wygląda w ten sposób, że przez dwa lata nie udało się zwiększyć dochodów ze sponsoringu, ani z dnia meczowego w sposób znaczący, a kilka procent w jedną lub drugą stroną bardziej przypomina wahania fluktuacyjne.
|
Rzetelna ocena wymaga podparcia się danymi. Ile przychodów miała Wisła w momencie przejmowania klubu a ile ma teraz? Ile, poza finansowaniem właścicielskim, Wisła dostawała od sponsorów wtedy, a ile teraz?
Cytat:
|
Wychwalana Prezes Sarapata nie jest zbawcą i nie ma tyle talentu co chociażby Leśnodorski, który był Prezesem Legii w latach 2012 do 2017, a od 2014 był jego współwłaścicielem, bo dwa lata mu wystarczyło, aby przejąć Legię, w której uporządkował sprawy.
|
Mit. Jeden z wielu na temat Leśnodorskiego, ale fakt faktem, PR to on (sobie) umial zrobić. Leśnodorski wchodził do zarządu w momencie, kiedy klub generował już kilkumilionowy zysk netto rocznie. Przez pierwszy rok zarządzania porządkował sprawy, ale za pomocą pieniędzy ITI. Przejął klub już uporządkowany i oddłużony, za cenę, którą obciążył sam klub. Przez pierwszy rok właścicielski klub wygenerował jeszcze zysk, w kolejnych leciał na stracie i permanentnych długach. Zostawił klub bez kasy i z dziurą budżetową. Jedyne co mu się udało, to ścieżka śmiechu w drodze do LM, dzięki czemu spłacił dług, a resztę roztrwonił. Gdyby nie cudowne losowanie (tak, wiem, zapracowali sobie na "rozstawienie", ale już trafienie w ramach tego rozstawienia na jedyną półprofesjonalną drużynę w zestawienia graniczyło z cudem), Legia w tej chwili byłaby dzisiaj tu, gdzie my wtedy. Nie mylmy więc szczęścia z kompetencjami.
Cytat:
|
Nawet o zgrozo Prezes Piasta Gliwice potrafił doprowadzic do tego, że Piastunki mają większe wpływy budżetowe.
|
Aha. Zapomniałeś dodać, że od miasta-właściciela klubu. 7 baniek na pierwsze półrocze i planowane 5 baniek na drugie na koszt podatnika. Odlicz sobie to od budżetu i wtedy porównuj.
Podaj może przykłady prezesów, którzy "porządkowali" kluby za pomocą pieniędzy inne niż wyciągnięte z kieszeni właściciela/podatnika. Bo inaczej takie przykłady nijak mają się do Sarapaty et consortes. Każdy może kozakować, jak stoi za nim właściciel z kasą, który w razie czego wyciągnie z kieszeni milionowe kwoty.