Lemoniadowy Joe napisał(a):

Oczywiście ze otocznie ma wpływ na to ze Polsce nie ma tyle dobrych piłkarzy co w innych krajach ale nie szukałbym w genach tylko w środowisku jako całości bo moim zdanie jesteśmy za bogaci aby dzięki biedzie rodziło się tu wielu dobrych piłkarzy i za biedni aby dzięki bogactwu szeroko rozumianemu posiadać zdrowe i zdolne sportowo dzieci.
Przykład pokolenie piłkarzy lat siedemdziesiątych jakie mieli trudne dzieciństwo w biedzie i jak to na nich wpłynęło ze byli jednymi z najlepszych na świecie .
|
Kiedys widzialem ciekawa prace doktorska, w ktorej autor udowadnial teze gloszaca, ze najlepsi pilkarze w roznych generacjach i roznych regionach pochodza z biedniejszych - lub tez mniej majetnych - rodzin. Wyroznial tam kilka krajow europejskich, kilka krajow Ameryki Poludniowej i Afryki. Ale to, ze historycznie duzo pilkarzy pochodz -i / -lo z biedniejszych srodowisk nie oznacza, ze tylko tacy osiagna sukces. W szkolkach Ajaxu, Barcelony, City czy Dortmundu pelno jest pilkarzy i z biednych i majetnych rodzin. Kwestia kluczowa jest mentalnosc, ktorej wielu dobrze urodzonym dzieciakom brak. Bo jezeli wszystko masz dostepne pod nosem w domu, a na boisku wygryza Cie szczyl z blokowiska, to albo reagujesz na boisku, albo unosisz sie, ze ten z blokowiska nie zasluguje.
W Polsce jest duzo mlodych chlopakow, ktorzy maja odpowiednia mentalnosc, talent i umiejetnosci. W wielu klubach brakuje pieniedzy, kultura organizacji nie jest nastawiona na mlodych, panuje umilowanie zwyciestwa (ale takiego odniesionego za wszelka cene, czytaj: na .... mam grac 17 latkiem, skoro wystawie Wojtka z 1967 i wygramy) etc. I tak sie to zmienia, kilka lat temu byla tragedia. Dzis w koncu pojawiaja sie akademie, wiecej chlopakow przebija sie zagranice, co oznacza, ze pojawia sie wiecej szans dla innych - wiadomo, marka sie buduje.