Arked napisał(a):
|
Co w tym dziwnego, że byli wypożyczani i między innymi w ten sposób nabierali umiejętności godnych Ekstraklasy? Normalna kolej rzeczy. Jakoś sobie na tych wypożyczeniach jednak radzili w przeciwieństwie do większości naszych obecnych młodzieżowców. Później zaczynali podręcznikowo coraz więcej grać w pierwszym zespole Wisły, które wtedy jeszcze grał o jakieś cele więc wcale o to łatwo nie było. A dawano im szanse bo po prostu na treningach przejawiali talent i dawali jakieś nadzieje. Nikt ich za uszy specjalnie nie ciągnął tak jak piszesz bo tak samo teraz "ciągnięci za uszy" są Drzazga, Bartosz czy Wojtkowski. To po prostu normalne postępowanie wobec obiecującego zawodnika. U nas takich naprawdę wielu nie ma i nie bardzo jest skąd i jak ich wziąć, przy obecnych finansach i zaniedbaniach szkoleniowych.
|
Wcześniej napisałeś:
Arked napisał(a):
|
Otóż to. Brożek, Małecki i kilku innych jakość nie mieli problemu z przebiciem się do składu w bardzo młodym wieku, przy znacznie większej konkurencji. Jesteś dobry - grasz. Jesteś cienki - nie grasz. Proste jak budowa cepa.
|
Chodzi o to, że przez kilka pierwszych lat Brożek nie grał dlatego, że był dobry. Grał, bo widziano w nim potencjał, choć był słabszy od innych zawodników pierwszego zespołu. Pierwsze wypożyczenie (do ŁKS) też nic mu nie dało i nie radził tam sobie. Wbrew temu co piszesz, Paweł Brożek to przykład, że czasami warto stawiać na obiecującego młodego zawodnika, nawet jeśli czysto sportowo jeszcze na to nie zasługuje i nie ma jeszcze odpowiednich umiejętności. To co stało się z Brożkiem, to nie żadne "przebicie się do składu", tylko przygotowywanie utalentowanego zawodnika do wejścia na ekstraklasowy poziom.