|
Sadlok to ani nie wychowanek ani nie zawodnik związany emocjonalnie z Wisłą. Miał lepszą propozycję z Legii, która była na fali, a tu mu od miesięcy nie płacono, więc chciał skorzystać. Mąka czy Mały to co innego, bo obaj twierdzili, że identyfikują się z klubem i jest dla nich czymś więcej niż miejscem pracy. A wracając do Sadloka to warto zaznaczyć, że przeszedł na jasną stronę mocy - przedłużył kontrakt, często wychodził z opaską kapitana i wyraźnie spodobało mu się w Krakowie. Legedną raczej nigdy nie zostanie, ale na szacunek pracuje, a jak zostanie tu na lata to będzie miło wspominany i ten epizod z narzekaniem na to nie wpłynie. O ile niczego więcej już nie odwali.
|