|
Pamiętam jak raz wpadł do Krakowa na mały zlot rodzinny mój daleki kuzyn z Hameryki. Akurat to był dzień jak graliśmy z Groclinem, więc go tam zabrałem. Zebraliśmy wtedy straszne baty, a kuzyn i tak wyszedł ze stadionu zajawiony atmosferą na meczu. Strasznie pod tym względem się nie doceniamy.
|