|
No cóż, jeśli tak podchodzisz do sprawy to raczej nie ma o czym rozmawiać. Jak widać w zwycięskiej drużynie nie może być słabych punktów, a wynik decyduje o tym, czy poszczególni piłkarze "się obronili".
Ps. Porównujesz kiks, do kilkudziesięciu minut Imaza?
|