|
Budowa składu w oparciu o zawodników, którzy pokazali się w drużynach, które spadły z ligi to droga donikąd.
Niestety, najczęściej są to zawodnicy, którzy akurat w jednym sezonie złapali formę i wybijali się na tle słabej reszty. Więcej szans na sensowną grę daję zawodnikom, którzy wybili się w pierwszej lidze. Ale tak czy siak, tacy zawodnicy najpierw muszą do nas chcieć przyjść, bo jak ktoś parę razy lepiej kopnie piłkę w Polsce, to ustawia się po niego kolejka chętnych klubów.
Druga sprawa, to to, że musimy sobie w końcu zdać sprawę z tego, że nie mamy żadnych argumentów, aby zatrzymać po skończonym kontrakcie zawodników, po których zgłaszają się lepsze, tudzież stabilniejsze finansowo kluby podobnej klasy. Magia marki Wisły z każdym rokiem jest coraz słabsza i, powiedzmy sobie szczerze, bardziej będzie działać na obcokrajowców (np. Hiszpanów z niższych lig!), którzy kojarzą nazwę klubu i wierzą w to, że akurat przełamujemy chwilowy kryzys, ale "już, już" wracamy na szczyt i zaraz będziemy bić się o mistrza i grać w europejskich pucharach, niż na Polaków bądź tych obcokrajowców, którzy już u nas pograli i doskonale sobie zdają sprawę z tego, jaka jest sytuacja klubu.
Na tę chwilę jedyną krajową grupą, która nie zauważyła pewnych "drobnych" zmian w renomie klubu są kibice.
|