Wyświetl pojedynczy post
momo
Senior Member
 
Od: 08.2010

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#1126
Stary 25.04.2018, 09:23
Nie rozumiem wielu tu piszących, nie tylko w tym temacie. Najpierw narzekanie, że trener słaby, że zarząd zawala, że zawodnicy x,y,z są tragiczni. A podsumowaniem tej słabo zarządzanej drużyny, ze słabym trenerem i kiepskimi zawodnikami jest "Idziemy na puchary!!!!".

Może takie porównanie dla bardziej opornych. Po sytuacji Meresiem dostaliśmy złom. Zdezelowany zabytek, pięknego, wyśnionego Astona Martina, w którym rdza zżarła połowę karoserii, silnik jest zatarty, poprzedni właściciel ukradł fotele, i jeszcze do zapłaty jet masa zaległych zobowiązań za mechaników, parkingi itp. itd... Ale kochamy to auto i za wszelką cenę chcemy je odrestaurować żeby jeździć nim w rajdach. A że w kieszeniach mamy pustki no to nie zamówimy nowych sprawdzonych części, ani nie zatrudnimy świetnego kierowcy tylko łatamy jak możemy. No i wieliśmy kierowcę (trenera Kiko) który gdzieś jeździł, załataliśmy dziurawe opony, pojeździliśmy po złomach i kupiliśmy masę różnych części, niekoniecznie pasujących do naszego auta, ale może się uda. I jedną część udało się dostać świetną (Carlitos) parę niezłych (Imaz, Wojtkowski), ale każda z wadą. Poklepaliśmy, podreperowaliśmy, coś odpadło (mączyński, Brlek), polakierowaliśmy rdzę i ruszamy w Rajd Polski. Pełni optymizmu, bo nowy lakier lśni, ale pod maską dalej rdza i połowa części do wymiany. Jedziemy, czasem uda się kogoś wyprzedzić, a czasem wysypie się połowa części i objeżdżają nas jak chcą. Powoli wymieniamy części na kolejne wynalazki ze złomu. Jako że nasi rywale mają swoje problemy, zdarzają się nam fajne momenty, czujemy prędkość, wiatr we włosach. Firmy nieśmiało zaczynają naklejać swoje naklejki na naszej karoserii. Podochoceni że mamy już super wóz, zmieniamy kierowcę. Hura optymizm, bo w sumie to go chcieliśmy od początku. Dodatkowo pojawił się wujek z Ameryki, który zauroczony jest naszym autkiem i może będzie chciał nam dać trochę na remont, w zamian za naklejkę na masce. Pełni nadziei po zimowym oknie serwisowym ruszamy do boju. Ale dalej sporo części jest do wymiany, nawet te błyszczące wcześniej zaczynają pracować nierówno. Nowy kierowca robi lifting auta, dokłada znaleziony przez siebie, również na złomie element. Ale dalej jest to zabytek. W którym co wyścig coś odpada. W którym wiele części już nie zacznie kolejnego sezonu. A my patrzymy z oddali na to piękne auto, którego lakier może i lśni z oddali, ale podchodząc bliżej widać ogromne dziury. Patrząc z oddali lśni, ma momenty że pracuje pięknie i wyprzedza, ale tylko momenty. A my chcemy żeby te momenty trwały cały czas...

Kibicuje Wiśle od lat, na dobre i na złe. Bardziej niż porażki, boli mnie że kibice się odwracają od tego Klubu. Ci którzy krzyczą "Wisła to my!!", a pierwsze co robią po gorszym meczu to deklaracje "Mitrovic albo ja, będzie grał to nie przyjdę". Mądre słowa powiedział trener do Carlitosa: "była Wisła przed Tobą, będzie i bez Ciebie", to samo się tyczy innych piłkarzy, ale również i kibiców. Brak ambicji u piłkarzy.. a ambicja kibica ? Piłkarzom nie wyszedł mecz z 7, może im nie płacą, może myślą o nowych kontraktach. Brak profesjonalizmu - OK. Ale ilu tych narzekających w trakcie sezonu przeszło obok meczu ? Po co iść na jakieś Zagłębie czy inne Sandecje. Po co pomagać klubowi, dokładać do tego aby był lepszy, jak można się obrazić za to że nie gramy 4-4-2. Jesteśmy jak roszczeniowi gimnazjaliści... bo nam się należy żeby Wisła biła się o mistrza.
Odpowiedz cytując