|
W obecnej sytuacji Wisły godne podziwu jest to, że na prestiżowe mecze takie jak z Lechem, Craxą czy Legią przychodzi jeszcze ponad 20 tys. kibiców. Czasami nawet znacznie więcej. Ludzie przychodzą raczej po to żeby zobaczyć jak ich ulubieńcy wygrywają i prezentują dobrą grę. Tymczasem zawsze w najlepszym wypadku mogą oglądać remis po marnej grze, a coraz częściej w....... po grze jeszcze marniejszej. Wygranej z Craxą w ostatnich derbach na Reymonta nie liczę, bo był to czysty fuks dzięki czerwonej kartce. To jest naprawdę niesamowite, żeby choć raz na sezon w takim meczu u siebie te ofiary nie zagrały z sensem.
Dzisiejszy mecz to symbol obecnej Wisły. Totalna nijakość, bezradność, brak wyrazu. Tu nie chodzi o to, że nie ma przysłowiowej jazdy na dupach. Taka jazda jest, jeżeli zbudowana jest sensowna drużyna, z sensownym trenerem. Drużyna która wierzy w siebie, ma kilku facetów z charakterem i umiejętnościami w składzie i trenera w którego wierzy na ławce. U nas nic takiego nie ma i to od dawna. Jest kilku Polaków, którzy są łącznikiem ze starymi dobrymi czasami ale są już totalnie wypalonymi emerytami, kilku młodych zawodników z których raczej nic nie będzie oraz cała zgraja szrotu, która może się zmieniać nazwiskami co okienko transferowe, a różnicy i tak nie będzie. No i Carlitos. Dzięki niemu jesteśmy w pierwszej ósemce. Bez niego bylibyśmy między Piastem a Pogonią. Naprawdę to musi w końcu .......nąć i skończyć się spadkiem. Z takim pomysłem jak teraz nie da się funkcjonować na dłuższą metę. Po prostu nie wierzę w ten projekt i tych ludzi (od zarządu przez trenerów po zawodników).
|