MaLk napisał(a):

Pierwsze 8 meczów z powodów oczywistych przemilczę. A i potem, blisko połowa meczów to zasługa nie Wdowczyka i magicznej taktyki, tylko szczęśliwych bramek w ostatniej minucie.
Swoją drogą, trochę zbyt proste jest twierdzenie, że za kiepską grę kiedy zawodnicy byli załamani sytuacją w klubie trener nie odpowiada, ale za dobrą grę, kiedy sytuacja ta się już wyjaśniła to już zdecydowanie.
|
Tak samo jak zbyt proste jest twierdzenie, że tylko bramki przed 90 minutą to zasługa taktyki, a te w doliczonym czasie są zasługą szczęścia.
Wdowczyka można szanować lub nie za to jakim był człowiekiem ale trzeba mu oddać, że jako nieliczny z trenerów potrafił wyprowadzić drużynę z kryzysu.