Pero napisał(a):

Tak. Zgadzam się że odejście było fatalne.
Ale akurat do niego mam szacunek. Nigdy nie całował herbu, nigdy nie opowiadał o miłości do klubu (można wręcz znaleźć wywiady jak opowiadał że Wisła jest przystankiem). Robotę wykonywał na boisku i za to należał mu sie szacunek. Nie przechodził obok meczów.
Co więcej po przegranych derbach po których poleciał Maaskant jako jedyny miał jaja wyjść do kibiców i z nimi porozmawiać.
Dlatego mam do niego dużo większy szacun niż do gości co opowiadają niewiadomo co a na boisku prezentują poziom primadonny.
|
ten post przypomniał mi Maaskanta , mam nadzieje że czasy takichnonszalanckich zmian trenerów mamy za sobą...