|
proste zarówno w sytuacji w polu karnym z Tiborem jak i sytuacji z Llonchiem "zamieszany" w sprawę był Remy. Teoretycznie gdyby którakolwiek z tych sytuacji została zakwalifikowana jako faul, to remy dostając drugie żółtko pożegnałby się z murawą. O ile w przy faulu na Tiborze VAR mógł być w akcji (potencjalny rzut karny) to przy akcji z Llonchiem VAR byłby użyty gdyby to zagranie kwalifikowało się na bezpośrednio czerwoną kartkę, a tutaj wycodziła raczej druga żółta. Gdyby Frankowski rzeczywiście "gwizdał pod Wisłę" to mogłoby się skończyć tym, że Legia kończyłaby mecz w "9" po kartkach Remyego i Mączyńskiego (w pierwszej połowie też była analiza VAR pod kątem czerwieni - ale uznali że to był faul na drugie żółtko, więc VAR nie mógł być użyty...
Szkoda, że w sytuacji spalonego Imaza ten jednak nie strzelił precyzyjnie do siatki tylk opodał do Malarza, bo wówczas VAR wskazałby bramkę dla nas....
JAZDA, JAZDA, JAZDA BIAŁA GWIAZDA !!!!!!!!!!!!!!!!!!
|