|
Hiszpanie, tak przez niektórych atakowani i mieszani z błotem również na tym forum, dali nam po ośmiu latach znów piękne chwile przy Łazienkowskiej.
Dla mnie numerem jeden był Velez. Warto zwrócić uwagę na to, co pokazał - poziom, na jakim Głowacki nie grał już od wielu, bardzo wielu lat. Wszystko kasował. W dodatku grał niezwykle ofiarnie.
Nr. 2 - Lionch. Tu trudno nie napisać o jakości i poziomie, jakie Wiśle dawał przed laty w swym najlepszym okresie Sobolewski. Analogia uprawniona. Kapitalny mecz Hiszpana. Nie wyobrażam sobie, by po tym, co wiosną pokazuje, nie przedłużyli z nim kontraktu.
Carlitos - wiadomo. Bawił się z legionistami, ośmieszał ich, utrzymywał piłkę, zaliczył genialną asystę i pewną bramkę z karnego. Skarb drużyny.
Nie można nie docenić też akcji Imaza. Dawał jakość nieosiagalną dla Boguskiego czy Małeckiego. Świetny mecz.
Wreszcie Cuesta - bardzo pewny, bezbłędnie bronił. Zespół mógł mu ufać. Robił to, co do niego należało na wysokim poziomie.
Widać było dlaczego warto stawiać w Wiśle na piłkarzy z Hiszpanii - ich technika użytkowa i dojrzałość taktyczna ma taką jakość, że może zmiażdżyć naszą ligę.
Ostatnio edytowane przez Markus : 18.03.2018 o godz. 20:37.
|