Virusman napisał(a):

W zeszłym roku 11.03 (czyli tydzień wcześniej niż teraz) też graliśmy z Legią. Może część z Was pamięta ten mecz - to wtedy kiedy Radović zrobił absurdalną symulkę i Gonzalez dostał żółtą kartkę.
Przegraliśmy 1-0 po nudnym meczu, ale nasza gra nie była jakaś fatalna. To znaczy nie odstawaliśmy od Legii.
Tylko, że wtedy byliśmy po prostu lepszą drużyną
Widzę, że część z Was jest optymistami. Moim zdaniem nie ma ku temu przesłanek prawie żadnych, bo jesteśmy teraz bardzo słabi. W stosunku do tego co było rok temu zaliczyliśmy regres. Na ten moment (za parę kolejek może być inaczej, forma jest zmienna), mimo że punktowo jesteśmy w pierwszej ósemce, to piłkarsko na pewno nie. Takie Płock, Korona, Arka Gdynia to są teraz lepsze drużyny od Wisły. Jesteśmy zakładnikami formy jednego piłkarza.
Całe szczęście to Ekstraklasa - tu logiki nie uświadczysz. Być może zagramy najlepszy mecz w tej rundzie i wygramy? Może dojdziemy w końcu do wysokiej formy i będziemy seryjnie wygrywać mecze? Dlaczego nie? Tu takie rzeczy się zdarzały i oby tak było. Legii teraz każdy może urwać punkty, oni nie są tacy dobrzy. Ja tylko sobie życzę, że jeśli dziś byśmy przegrali, to żeby nie było wstydu jak w 2014.
|
Pierdu pierdu,
W tamtym roku o tej porze 38 punktów, teraz 40 punktów.
W tamtym roku o tej porze 40 strzelonych goli, teraz 38.
W tamtym roku o tej porze 41 straconych, obecnie 33.
W tamtym roku bilans bramkowy -1, obecnie +5.
Nie ma co pieprzyć, że jesteśmy słabsi. Prezentujemy zbliżony poziom i podobne możliwości. A co do meczu to możemy równie dobrze im w.......ić 3:0 po hattricku Carlitosa jak i spłynąć czwórką. Taka jest piłka nożna. I tyle w temacie.
Trzeba trzymać kciuki i dopingować, a nie snuć jakieś czarne wizję. Jazda jazda Jazda!