Gdyby mi ktoś powiedział w 55 minucie, że my ten mecz wygramy 3:1 i w sumie będziemy mieli mieć szansę na czwartego gola, to bym go wysłał do psychiatryka.
Do jakieś 60 minuty graliśmy totalny paździerz, a to z racji pomocy, która kompletnie nie funkcjonowała i nie dawała zupełnie nic w grze defensywnej i ofensywnej zespołu, ba, przez ciągłe straty Cywki i Mitrovicia stwarzała ona raz za razem sytuacje, ale dla Śląska. Fatalnie to wyglądało, te ciągłe problemy z przyjęciem, podawanie wprost pod nogi przeciwnika, odgrywanie a to za lekko, a to za mocno, a to za krzywo.
Przyznam się szczerze, że kompletnie nie rozumiem tego ciągłego wystawiania Cywki przez naszego trenera. Szanuję Tomka za jego waleczność, zaangażowanie i dawanie z siebie całego serducha, ale w tym systemie ja go kompletnie na środku pomocy nie widzę. Nie widzę u niego atutów, które sprawiałyby, że dawałby on drużynie na tej pozycji jakieś pozytywy. Tak, wiem, zaliczył dzisiaj asystę - nie zmienia to mojej oceny. Brak podania, brak szybkości, brak strzału... No niby biega dużo, ale nie wiem, może bardziej by się sprawdził z powrotem na prawej obronie? Z drugiej strony ja tylko laik jestem, więc może nie dostrzegam czegoś, co widzi trener. Pewnie tak jest. Oby.
Nie wiem czy tylko ja mam takie odczucia, ale jakoś pewniej się czuję, gdy Cuesta jest w bramce zamiast Buchalika. Hiszpan ma jakieś dziwne głupie klopsy, a to nie złapie prostego strzału, a to pobiegnie gdzieś w maliny tak jak dzisiaj, ale wychodzi do dośrodkowań. Nie mam już sraki przy każdym rzucie rożnym, wolnym, przy byle wrzutce, że padnie gol, bo Buchal znowu przyspawany do linii. Co prawda jestem w 99% pewien, że Julian w takiej sytuacji w końcu wypuści piłkę z rąk i stracimy przez to gola, ale i tak jakoś go wolę.
Co martwi? Brlek z formą jest w lesie, Sadlok też gorzej niż na jesień, Veleza wolę pamiętać jak grał na defensywnym pomocniku na początku sezonu, bo na stoperze jest na razie, ekhm, średnio (dyplomatycznie mówiąc) - choć oczywiście zdaję sobie sprawę z jego długiej przerwy. No i gra całego zespołu do 60 minuty to był jednak kryminał...
Co cieszy? Oczywiście wynik, odblokowanie się Carlitosa, zmiany trenera, niezła gra Bogusia, dobry Arsenić, solidne wejście Halilovicia, gra po strzeleniu bramki na 2:1, w sumie od tego momentu Śląsk niewiele pokazał.
Jeszcze słówko na temat Mitrovicia... Dużo osób po nim jedzie i w sumie się nie dziwię, ale strasznie dziwny to zawodnik. Widać, że jakieś umiejętności niby ma, ale w sumie to nie wiadomo, bo tego nie pokazuje. Fizycznie straszliwie odstaje i w naszej lidze z takim bieganiem to sobie nie pogra. W Ekstraklasaie harpaganów trza, nie miętkich.
Ok, koniec końców najważniejsze trzy punkty i coraz bliższa ósemka.