|
bez kitu, niektórzy chyba się dopiero obudzili z hibernacji w którą zapadli 10 lat temu, w złotych cupiałowskich czasach
zrozumcie ludzie plis, że jesteśmy bidokami, płacimy z opóźnieniem, wisimy miastu gruby hajs za wynajem, a jeszcze jakieś półtorej roku temu przy okazji zamieszania z Meresiem mało brakowało, a wylądowalibyśmy w czwartej lidze (jak nie tak dawno nasi przyjaciele z Łodzi) i ekscytowalibyśmy się derbami z Hutnikiem Nowa Huta
sam fakt, że możemy się nazywać średniakami najwyższej klasy rozgrywkowej w tym kraju, sam fakt że piłkarze wchodzą na boisko przechodząc pod łukiem z napisem "Lotto Ekstraklasa" to jest błogosławieństwo, a przede wszystkim efekt katorżniczej pracy nowego zarządu spółki
możemy wkręcać sobie nie wiadomo jaką mentalność i pisać "przecież jesteśmy Wisłą Kraków!" - prawda, jesteśmy, tak samo Piast Gliwice jest Piastem a Jagiellonia Jagiellonią
nie ma żadnych obiektywnych argumentów, dla których mielibyśmy mieć zwycięstwo przyznane "z urzędu" w meczach przeciwko takim drużynom, jak Piast czy Korona. tam też grają dobrzy zawodowi piłkarze i oni też chcą wygrać
dopóki nasza strategia kadrowa będzie oparta na "moneyballu" i jednocześnie nie zainwestuje w nas jakaś gruba ryba, dopóty będziemy średniakami ligowymi przeplatającymi dobre mecze z totalną kaszaną. taka już jest aktualna wiślacka rzeczywistość - czasem trafi nam się kozak (Carlitos na jesieni, Brlek w poprzednim sezonie, Llonch czy Sadlok ogólnie), czasami klapa (Perez, Ze Manuel, Valencia, Bałaszow)
|