Virusman napisał(a): 
Ja też nie rozumiem po co nam wypożyczanie Brleka.
Żeby zająć 6. miejsce zamiast 8.?
Dobrze, załóżmy optymistycznie, że Brlek wypala, punktujemy świetnie i dzięki temu transferowi zajmujemy miejsce gwarantujące kwalifikacje o Ligi Europy. I co w związku z tym?
Przypominam, że poziom trudności wejścia do grupy LE znacznie się zwiększa, polskie drużyny z małą ilością punktów (tak jak my) mają spore szanse na odpadanie w połowie lipca. Taki Brlek, jako że zostałby wypożyczony, odszedłby przed pucharami, a wraz z nim prawdopodobnie Carlitos, stara gwardia (Głowacki, Brożek, może Boguski i Wasilewski), część Hiszpanów (zapewne wszyscy z nich bez wyjątku są tu tylko na chwile).
Czy przeprowadzimy ekspresowo transfery żeby dobrze się pokazać w LE? Czy zgramy zawodników do połowy lipca? Czy to przypadek, że część polskich zespołów, w których liczy się pieniądze, specjalnie nie kwalifikują się do pucharów? Czy zajęcie 4. miejsca w lidze i odpadnięcie w lipcu z LE daje jakiś prestiż? A co jeśli bardziej realny scenariusz się ziści i zajmiemy miejsca od 5. w dół? Czy wypożyczenie Brleka wracającego później do Genui coś nam wtedy konkretnego da?
Ten transfer ma sens jedynie kiedy jest jakaś możliwość aby Petar został z nami na dłużej. Jeżeli nie to trochę szkoda i powiem szczerze, że - mówię tylko za siebie - bardzo powoli, ale jednak moja cierpliwość do Junco będzie upływała. Od czasu Smudy budujemy zespół, żeby powrócić do czołówki bijącej się o topowe lokaty.
I wiecie co? Od 6 lat zawsze kończy się tak samo! Zajmujemy 5., 6., 7. miejsce (z jednym negatywnym wyjątkiem), sportowo się nie rozwijamy! A właściwie się zwijamy, bo patrząc z perspektywy czasu mając Brożka, Stilica, Głowackiego, czy Guerriera w kwiecie formy i wieku byliśmy jednak czołową drużyną Ekstraklasy. Teraz jesteśmy średniakiem pokroju Korony, Arki, czy Zagłębia.
Na początku nasza polityka transferowa polegała na sprowadzaniu doświadczonych, dawnych Wiślaków mogących pograć na wysokim poziomie jeszcze 3-4 lata - i ok, to nie była zła strategia, jeśli budowało się zespół wokół nich. Potem ściągaliśmy młodych Bałkańców, a teraz do dawnych Jugosławian dokładamy jeszcze piłkarzy, których polecają nam pracujący u nas trenerzy.
Tylko, że jak już sprowadzamy kogoś młodego, to wydaje mi się, że rolą dyrektora sportowego jest stworzenie dobrych warunków do jego rozwoju. Przecież młodego ściągamy po to by stał się lepszym piłkarzem dając dużo zespołowi, a potem byśmy na nim zarobili, aby przeznaczyć pieniądze z jego sprzedaży na inwestycje i rozwój. Tak w teorii powinna wyglądać długoterminowa polityka transferowa.
Czy trener Carrillo przypuszcza, że będzie u nas pracował 10 lat, czy raczej 1-2? Co w takim razie leży w interesie naszego szkoleniowca: zajęcie 4. miejsca aby wpisać sobie to do CV, że wyciągnął zespół z połowy tabeli, a potem to już pal licho co się dzieje? Czy to jak Wisła będzie wyglądać za 5-7 lat? Nie ma nic dziwnego, więc w tym, że trener będzie patrzył się na cele krótkoterminowe i wystawiał zawodników najlepszych tu i teraz. To nie zarzut - ja robiłbym dokładnie to samo pracując jako najemnik w zagranicznym klubie np. Gaz Metan Medias w Rumunii.
Podobało mi się to, że w letnim oknie Junco sprowadził młodych zawodników: Wojtkowskiego, Bałaniuka, Kolara, Halilovica. Doszedł jeszcze Arsenić zakontraktowany wcześniej. Po co robić szeroką kadrę złożoną ze starych zawodników na 16 meczów ligowych w ciągu 3 miesięcy? Przecież my gramy tylko w Ekstraklasie, a przygotowaliśmy się jakbyśmy walczyli na 3 frontach. Wiedząc, że tak wygląda sytuacja, a interes trenera to wynik tu i teraz, po ch**a brać 31-letnich Chorwatów i zawodników na półroczne wypożyczenie? Czy nie lepiej by było zrobić miejsce na boisku dla młodych zawodników sprowadzonych wcześniej? Albo wychowanków jak Laskoś? A szeroki skład to też koszty, które w teorii można by było również przeznaczyć na lepszych zawodników pierwszego składu, z którymi grając młodzi mogliby się więcej nauczyć.
Patrząc z perspektywy czasu w poholenderskim okresie, nie wiem czy przypadkowo, czy nie, ale przyszłość Wisły budował najbardziej... Kulawik. Dawał szansę Chrapkowi, Burlidze, Stolarskiemu. Ten ostatni na samym początku już zbierał pochwały, ale dwóch pierwszych niekoniecznie - byli bardzo irytujący. Od czasu Marcelo za więcej od Chrapka sprzedaliśmy jedynie Dudkę, Pawła Brożka i Brleka. Burliga też nam dał potem trochę na boisku, a koniec końców też na nim co nieco zarobiliśmy. Ze Stolarskim trochę zmarnowaliśmy dobrą okazję. W późniejszych czasach Brlek też grał słabo na początku, potem dostawał szansę i można go ocenić jako najlepszy transfer ostatnich lat.
Młodego zawodnika trzeba wychować, rozwinąć, dać mu przegrać mecze, nauczyć... Przecież my nie wypromujemy Neymara, tylko co najwyżej europejskiego średniaka. Wielkiego talentu do tego nie trzeba, potrzebne jest dobre środowisko do nauki w meczach wśród dobrych zawodników. To tak jak z budową całego zespołu. Jeśli my stawiamy na wynik tu i teraz jakbyśmy musieli zdobyć mistrzostwo, żeby utrzymać odpowiedni przychód, to takiej okazji nie dajemy. Ok, możemy liczyć na transfery w stylu Carlitos, ale jak często one nam się będą zdarzały? Czy inne kluby w Polsce to są frajerzy, że my na 100% będziemy ściągać lepszych piłkarzy z kartą na ręku niż oni? Jak dobre one są w długim terminie?
Jeszcze raz podsumowując i wracając do samego Brleka - nie podoba mi się to. Zmienię zdanie, jeśli zdobędziemy mistrzostwo, zarobimy w pucharach lub/i Petar przyjdzie do nas na stałe. Na to ostatnie jest największa szansa. Zróbmy miejsce młodym nawet kosztem straty paru oczek w tym sezonie... W związku z klimatem panującym w Ekstraklasie trener, szczególnie zagraniczny, myśli krótkoterminowo. Dlatego to raczej dyrektor sportowy powinien wziąć odpowiedzialność za wykreowanie środowiska do wypromowania młodych zawodników i długoterminowy rozwój sportowy.
|
A jakich młodych chcesz ogrywać w środku pola oprócz Halilovicia? Bo Perez na wylocie...
|