pepe72 napisał(a):

jonaf, na finansach to ty się jednak nie znasz. Nie są sprzedawane marchewki, tylko udziały w dość mocno zadłużonej firmie. Więc umowa może być również, że za ileś tam procent udziałów gość zainwestuje konkretne pieniądze w klub.
Daje to pewność inwestorowi, że ma wpływ na operacje klubu jako jego (mniejszościowy) akcjonariusz.
|
owszem, ale jeśli zastrzeże, gdzie te pieniądze mają iść. tak samo jak przy zakupie Brleka, gdzie "inwestor" zastrzegł, że wykupi odpowiednie 'produkty' w zamian za pózniejsza inwestycje w danego piłkarza. Nikt nie mówi, ze po zakupie akcji udziałowiec nie dokapitalizuje spółki.