|
W mojej opinii połączenie tematów inwestora i publikacji prasowych nt. sekcji mma na Wiśle było złym pomysłem. Żadna osoba (czy to prawna czy fizyczna), która uprawia biznes w krajach cywilizowanych nie chce być łączona z działaniami sprzecznymi z etyką biznesu, a co dopiero z agresją i przestępczością. Podkreślam, że nie chodzi o to, czy oskarżenia czynione przez prasę są w jakikolwiek sposób uzasadnione. Chodzi o to, że kontrowersje, tematy szkodliwe wizerunkowo przyklejają się do nazw i nazwisk. Należało to rozdzielić - nawet jeśli osoba inwestora miała nie paść na kontrowersji (bo kibice albo prasa mogą się domyślać).
Inną sprawą jest zasadność uchylania rąbka tajemnicy. Takie sprawy lubią ciszę. Tym bardziej, że - jak wynika z Waszych cytatów - mamy tutaj do czynienia z listem intencyjnym a nie umową przedwstępną jako taką.
Jeszcze inną sprawą jest osoba samego inwestora. Z tego, co piszecie to osoba dość specyficzna. Ktoś zorientowany mógłby nam napisać, czego się spodziewać (w wariancie optymistycznym, w wariancie minimum, także finansowo) - facet wydaje się sympatyczny, ale na cierpliwego dobroczyńcę na lata (na pierwszy rzut oka!) nie wygląda. Ja np. nie wyobrażam sobie akcjonariusza, który będzie trenował z drużyną.
Z drugiej strony, jeżeli facet jest trochę szalony, to może łatwiej przełknie race, kibiców skaczących sobie do gardeł pod stadionem i bluzgi - Amerykanie inwestujący w sport na ogół nie tolerują jakiejkolwiek (!) agresji. Także słownej (to się tyczy także nietolerancji). Raczej nie wnikają też, czy oskarżenia w prasie są prawdziwe, czy nie - liczyłby się sam wizerunek.
Niezależnie od tego, kim jest potencjalny nowy akcjonariusz i czy w ogóle dojdzie do transakcji pomiędzy TS a tą osobą - trzymam kciuki za Zarząd.
Konta "czaro" na innych portalach (w tym tt) nie są moje. Nie odpowiadam za publikowane tam treści.
|