|
Sprawa z pewnością bardzo, bardzo poważna - bo inaczej do Hiszpanii nie leciałyby całe władze.
Inna sprawa, że wcale bym się nie zdziwił, gdyby ostatecznie okazało się, że sprawa się gdzieś wyłożyła - na ostatniej lub przedostatniej prostej. Choć w tym przypadku tweety zarządu byłyby dziecinadą. Nie robi się takich rzeczy nie mając podpisanych dokumentów. A jeśli dokumenty są podpisane - to tak jak napisał jeden z Was powyżej, co robią lokalni dziennikarze typu Karcz, Knura, Jawor, Miga. Czy dzisiejsze dziennikarstwo sprowadza się do pobierania "newsów" z internetu?
Jarosław Królewski....Nie jestem fanem.
|