|
W sumie szkoda, że ta wiadomość wypłynęła. Teraz zaleje nas fala domysłów. Od współpracy z hiszpańskim klubem polegającą na wypożyczenia zawodników, przez podpisanie kontraktu z Carlitosem, jego bratem i jeszcze przyszłym dzieckiem, przez chińczyków z milionami na koncie, arabów, którzy na wielbłądach przemierzają świat, żeby dotrzeć do Krakowa z walizkami z pieniędzmi poprzez nowego wielkiego właściciela, który dorobił się milionów na grze w eurobiznes..
Zluzujcie trochę, bo zaraz się okaże, że tą super wiadomością będzie budowa pomnika, galerii sław i sparing z Villarrealem i na tym się skończy i dla niektórych będzie to powód do zrobienia seppuku.. Sami nakręcacie się niemiłosiernie i sami możecie się trochę rozczarować.
Ja rozumiem, każdy z nas chciałbym dla klubu jak najlepiej ja również ale z dystansem podchodzę do wszelkiego rodzaju rewelacji. Cieszę się, że zarząd Wisły widzi szansę na rozwój, wie gdzie uderzyć, do których drzwi zapukać aby nie zostać odesłanym z kwitkiem. Podoba mi się ta postawa i jestem głęboko przekonany, że zarówno Marzena Sarapata jak i Damian Dukat wiedzą co będzie dla nas najlepsze.
Z drugiej strony jednak zachowuje umiar w reakcjach, bo ja sobie mogę wymarzyć, że Messi i Ronaldo zagrają w Wiśle a potem się okaże, że chodzi zupełnie o kogoś innego..
Jeżeli ta niespodzianka będzie dotyczyć innych aspektów niż aspekt czysto sportowy połączony z pierwszą drużyną to również się będę cieszył. Bo funkcjonowanie klubu to nie tylko pierwszy zespół i miejsce w tabeli. Jest jeszcze strona finansowa, marketingowa itd..
Mądre wybory i zrobienie małego kroku do przodu jest o wiele lepsze, niż nagły kaprys zaistnienia w świecie i cieszenie się chwilą przez krótki okres. Już to przerabialiśmy kiedy Cupiałowi zamarzyła się LM z Holendrami. Dobrze było przez chwilę a problemy ciągnęły się za nami jeszcze długi czas.
Chłodna głowa, analiza, mądre decyzje i metoda małych kroków - to powinno być nasze motto. Zbudujmy najpierw trwałe fundamenty a potem budujmy parter, pierwsze piętro, drugie, itd.. Na gównie, cegła ani pustak długo się nie utrzymają..
Pozdrawiam.
W samym sercu trybun, w jego centrum, pojawiło się w piątkowy wieczór słowo pasja. Określenie, które najdobitniej tłumaczy to dlaczego większość z nas pojawia się na Reymonta, choć nie ma wyników, działań marketingowych, czy drużyny, z którą chcielibyśmy w pełni się utożsamiać.
|