Mam tylko nadzieję, że zarząd w przypadku Carlitosa kontroluje zaległości w wypłatach. Jakoś nikt nie bierze tu pod uwagę tego, że mógłby po prostu rozwiązać kontrakt za zaległe pensje. Wprawdzie to chyba niemożliwe, żeby akurat jemu wisieli, ale kto ich tam wie
