Zgadzam sie w 110 proc z tym co napisal MaLk. Mam nadzieje, ze ta "l" to nie ukryta infografika?!
Wracajac do tematu... Chyba nigdzie na swiecie stadion nie jest inwestycja dochodowa. Oczywiscie tam gdzie buduje miasto/samorzad. Co innego kiedy buduje klub. Wtedy wszystko jest policzone, uwzglednione i wliczajac w bilans wplywy z biletow, cateringu, innych atrakcji okolostadionowych to takie obiekty prawie zawsze sa do przodu.
Generalnie zawsze tam gdzie buduje panstwo jest bardzo drogo i nieekonomicznie. Przyklad? Polskie autostrady

Przez udzial panstwa kazda inwestycja jest 40-50 proc przeinwestowana. Bo przeciez panstwo musi byc "fair". Prywatna firma natomiast nie jest "fair" tylko szuka najtanszej oferty o najlepszych parametrach.
Kolejny przyklad? Rolnictwo. Kiedy panstwo zaczelo doplacac rolnikom do sprzetu to ceny tego sprzetu skoczyly o 100 proc. Realnie rolnik placi tyle samo, bo wezmie dotacje, ale ten, ktory z jakichs wzgledow tej nie dostanie placi x2. Pomijam, ze wielu z tych, ktorzy dotacje biora i sprzety kupuje potem sa windykowani jak chocby syn Andrzeja Leppera. Przyklady mozna mnozyc.
Stadion Wisly to klasyczny przyklad panstwowego talatajstwa, lenistwa, braku kompetencji i nie wiem czego jeszcze. A moze sprawa dla prokuratury? Moze kiedys ktos sie tym tematem zainteresuje, skoreluje kto budowal domy i inwestowal w nieruchomosci w Chorwacji czy Hiszpanii. Tudziez w Bulgarii i Czarnogorze...
Podzielam zdanie, ze trzeba zmusic miasto do wiekszego partycypowania w kosztach utrzymania stadionu.
Zastanawiam sie, co by sie stalo, gdyby Wisla w ramach mini protestu po wygasnieciu umowy zaczela sezon na... stadionie slaskim. I miasto zamiast kwoty x mialoby 0. Oj... sadze ze negocjacje baaardzo szybko by ruszyly do przodu
By moze udaloby sie wtedy uzyskac np 2-2,5 mln zlotych + prawa do nazwy stadionu?
