|
My chyba ogladalismy inne mecze. W 90 proc przypadkow jak pilka szla do pereza, albo on mial pilke odbierac to byla palpitacja serca i strach ze zaraz bedzie "samoboj". Ten gosc nie dosc ze jak juz kopnal to czesto do przeciwnika (gdzie ta technika?!) to jego presing wygladal jak presing Iwanskiego (na yt krazy fajna analiza jak sobie truchtem biega 2-3 metry od zawodnikow rywali imitujac proby odebrania pilki). Perez w srodku pola to dziura w srodku pola. Taka niestety jest prawda. Do tego jesli chodzi o gre do przodu, kiedy juz udalo mu sie nie podac do przeciwnika to na palcach jednej reki mozna policzyc szybkie, dobre pilki do przodu. Reszta w poprzek lub do tylu (wiem, ogolnie tak gralismy, ale mimo wszystko).
Ktos napisal ze perez jest strasznie pechowy... to zaden pech. Kazde jego nieudane zagranie wynikalo z indolencji a nie pecha.
|