s1mone napisał(a):

Ale co oszukuje?
Klub może wywalić trenera na zbity pysk w każdej chwili.
W takiej sytuacji mogą się zdarzyć 2 rzeczy :
- klub i były trener się dogadują i rozwiązują umowę za porozumieniem stron.
- nie dogadują się i trener ma płacone jak w umowie, ale nie może podjąć pracy gdzie indziej. Wisła w takim wypadku nadal może żądać od swojego pracownika świadczenia usług tj trenowania (tu od treści kontraktu zależy czy można to rozciągnąć na drużyny młodzieżowe albo bycie drugim lub trzecim trenerem).
Nie można zjeść ciastka i mieć ciastka, a Ramirez tego oczekuje.
Nie podoba mu się propozycja Wisły odnośnie rozwiązania to niech sobie posiedzi na tyłku do końca kontraktu, chce trenować gdzie indziej - niech rozwiąże umowę i sobie zarabia w nowym klubie. Gdzie tu widzisz problem?
Śmieszne jest to, że niektórzy byli tak zapatrzeni w Ramireza, że teraz patrzą na wszystko oczami Kiko i nawet nie próbują na sprawę popatrzeć OBIEKTYWNIE JAK POSTRONNI OBSERWATORZY. O patrzeniu mając na względzie dobro klubu na pierwszym miejscu nawet nie zamierzam wspominać, bo taka zmiana optyki jest ewidentnie niemożliwa.
A Kiko w wywiadach się miesza - najpierw mówi o trzech miesiącach, po czym przytacza ponad miesięczne opóźnienie jako dowód. Mówi, że klub nie stać na nowe technologie, bo nie mógł kupić kamizelek GPS za jakąś absurdalną kwotę, a Pani Marzenie ewidentnie chodziło o dużo tańsze i bardziej dostępne technologie (podejrzewam, że chodziło o badania organizmów piłkarzy i dostosowywanie do nich obciążeń fizycznych jednostek treningowych). Generalnie jeśli czytać między wierszami, to wszystko jest jasne jak na dłoni. Kiko się wkurzył bo go pogoniono. Nie widzę tu żadnego oszukiwania ze strony klubu. Chyba, że dla Ciebie takim zachowaniem jest samo zwolnienie trenera, gdy się nie jest z niego zadowolonym. W takim razie każdy klub w Europie oszukuje. Pewnie z punktu widzenia Kiko tak to wygląda.
Kiko dostał kontrakt jak każdy pracownik, klub z niego zrezygnował. Takie prawo Wisły. Teraz Klub musi ponieść konsekwencje - czyli musi Kiko płacić do końca kontraktu za siedzenie na tyłku, chyba że ten podpisze kontrakt gdzie indziej. Jest jeszcze kwestia zawartego w kontrakcie minimum punktowego w 10 ostatnich meczach. Jeśli faktycznie Kiko nie spełnił tego warunku to klub może go pożegnać, jeśli (JEŚLI) ten punkt jest odpowiednio napisany. Zakładając, że tak jest - żaden sąd Kiko nie pomoże, a Wisła może go po prostu wywalić bez żadnych konsekwencji - i podkreślam BEZ ZŁAMANIA USTALEŃ.
|
Szczerze mówiąc, trochę szkoda mi czasu odpisywać, ale skoro już wszedłem na forum.
1) Post wyżej zaznaczyłem, że nie byłem adwokatem Ramireza. Więc co Ciebie śmieszy? Komentarza o obiektywnej perspektywie/perspektywie Wiślackiej też nie rozumiem, bo pisałem jako kibic Wisły, jakiej Wiśle chciałbym kibicować.
2) Nie ucz mnie, proszę, jak można rozwiązać umowę. Piszemy anonimowo i nie masz możliwości wiedzieć, z kim korespondujesz. W takim razie zrób chociaż tyle, że jak czegoś do końca nie wiesz, to nie pisz. Dodam, że porozumienie stron nie jest jedyna formą rozwiązania umowy!
3) Nie napisałem nigdzie, że Zarząd nie miał prawa zmienić trenera. Na każdym kroku podkreślam szczerą sympatię do ludzi, którzy sprawują tę funkcję. W innym miejscu napisałem, że Zarząd powinien był zwolnić trenera (jeśli się już na to zdecydował) zdecydowanie i sprawnie, a do tego poprawić dyscyplinę, którą ostatnio (!) poluźnił, ale mniejsza z tym. W poście, do którego się odniosłeś napisałem tylko, że należy albo wypowiedzieć umowę albo rozwiązać ją za porozumieniem, ale nie chwytać się nieczystych zagrań w stylu "klubów kokosa dla trenerów". Użytkownik, którego wpis komentowałem proponował przecież "zmuszenie Ramireza, żeby sam zrezygnował".
Proponuję najpierw czytać, potem pisać.