|
Moim zdaniem Kiko początkowo się sprawdził. Za niego Wisła zanotowała progres. Nie można zapominać, że przeszliśmy najpierw potężną przebudowę (14 nowych zawodników), a później wyrwało nam środek pola (Mąka, Brlek). Graliśmy dobrze na początku, bo grał Brlek, Mąka i Llonch. To, co mnie się nie podobało, to wpuszczanie na boisko nieprzygotowanych piłkarzy. Paranoją była np. sprawa Bałaniuka: prosto z samolotu zagrało 120 minut i w następnym meczu wyszedł w podstawowym i nagle zrobił się za słaby nawet na ławkę rezerwowych. Już nie mówię o innych, nieprzygotowanych. Sporo złego słyszałem o naszym trenerze przygotowania fizycznego i jednocześnie wiele osób rzeczywiście chwaliło taktyczny zmysł Kiko (na treningach).
Długo piłkarze o różnym poziomie przygotowania fizycznego (braliśmy za darmo więc część nie grała długo w piłkę) dochodzili fizycznie do siebie i dla mnie wymiernym sprawdzianem był mecz z Płockiem. Wiadomo jak zagraliśmy - moim zdaniem właśnie przez złe przygotowanie fizyczne, ale to co mnie uderzyło to zmiany, które po raz kolejny nic a nic nie dają. Mało tego, zostaje na boisku (nie tak słaby jak piszą na tym forum) bezproduktywny Perez, a wchodzą skrzydłowi, którzy a) nic nie dali b) zmienili nie najgorszych na boisku.
Pamiętam nastroje przed Górnikiem: jak wygramy to ich dogonimy i nastroje po Płocku 3 mecze później. Kiko jest zbyt dużym konserwatystą i wytworzyły się w drużynie podziały. Problem polegał na tym, że pomimo pozornie szerokiej kadry nikt nie wie jak gra połowa zawodników, bo nie cieszą się zaufaniem trenera podczas, gdy cieszyli się nieprzygotowani fizycznie Hiszpanie. Gdyby broniły Kiko wyniki, nikt by nic nie mówił. A mam wrażenie, że część spotkań przegraliśmy przez złe przygotowanie fizyczne (sztab szkoleniowy) i złe zmiany (sztab szkoleniowy). Wypowiedź Pani Prezes nie była potrzebna, ale odpowiedź Kiko była również nieporfesjonalna.
Do what you mean and mean what you do.
|