Nic tego nie zapowiadało, a piłkarze zrobili nam taki prezent

Do momentu strzelenia przez nas bramki na 0:1 mecz był w miarę wyrównany, oni mieli stałe fragmenty gry, my parę akcji i strzał Imaza. Po 0:1 poszłoooo... tak, że nie było już co zbierać z tego ich ....idołka. Zostali zmiażdżeni, zgwałceni, zniszczeni itd.
A na trybunach kurniku z punktu widzenia TV wyglądało to jak jakiś festyn lub odpust pod kościołem na jakiejś zapyziałej wsi

Im dłużej trwał mecz tym śmieszniej wyglądali, pod koniec to ich gniazdowy intonował jakieś mixy disco przyśpiewek, autentycznie myślałem, że jest nawalony niemal w trupa

Do tego te rzesze żydków, których w ogóle nie było słychać
I co tam hejterzy hiszpańskiego szrotu? Nadal Imaz be?
