|
Nie ma co płakać za Ramirezem, bo nie był to jakiś wybitny trener. Z drugiej strony nie ma też co po nim jechać, bo spalonej ziemi nie zostawia, dorobku tragicznego nie miał, no i wygrał derby. Ot, zwykły, przyzwoity trener, którego główną zaletą w momencie zatrudniania była najprawdopodobniej cena i - z racji tego, że w planach było pozyskanie zawodników z Hiszpanii - narodowość.
Kilka momentów radości było, ale i nie brakowało sporej dawki zawodu. Ot, takie pół na pół.
Sęk w tym, że ja naprawdę długo trzymałem za Kiko kciuki, ale z tygodnia na tydzień dawał mi mniej argumentów na to, że będzie lepiej. Tłumaczyć całość niezgranym składem to można było we wrześniu i w październiku, ale w grudniu? Słabo. Kontuzje, kartki itd. też mnie nie przekonują, bo te zawsze się zdarzają i zawsze trzeba brać to pod uwagę podczas trenowania schematów i konkretnych taktyk.
Coś w pewnym momencie przestało działać. Wejście do Wisły Kiko miał dobre, ale już na wiosnę, w grupie mistrzowskiej, zaczęło się coś sypać. Nie liczyłem na żadne puchary, podium itd., ale bodaj jedno zwycięstwo i jeden remis to wynik mimo wszystko słaby. Jesień tylko potwierdziła, że z zespołami z górnej połowy tabeli po prostu mamy ogromne problemy. I o ile można w zupełności zaakceptować fakt, że pozytywnego bilansu ogółem mieć nie będziemy, bo możliwości są jakie są, to jednak fakt, że taka Sandecja ma podobny bilans (albo nawet lepszy) z czołówką ligi jest już konkretnym zarzutem w stosunku do Ramireza. Tym bardziej, że nie graliśmy otwartej piłki, co ewentualnie byłoby jakimś wytłumaczeniem, nie - z reguły zaczynaliśmy mecz za podwójną gardą, a i tak dostawaliśmy w cymbał.
No chyba, że ktoś twierdzi, że Trochimy, Korzymy Barany, Brzyskie i Szufryny to ekipa lepsza od naszej. Można tak sądzić, ale ja się pozwolę nie zgodzić.
Nie przekonuje mnie również argument, że gramy tak, jaki mamy potencjał. Panie i Panowie, my nie wiemy tak do końca jaki ta drużyna ma potencjał. Jakby Rumak trenował Koronę i przepieprzał kolejne mecze raz za razem, to pewnie nikt by się nie zdziwił, bo się wydawało, że naściągali szrotu i taki jest teraz efekt. Sęk w tym, że jednak taki Lettieri pokazuje, że da się z tych zawodników wycisnąć więcej. Może w naszym przypadku będzie podobnie?
Jaka jest pewność, że to co graliśmy, to maksimum, skoro ogromna większość z nas widzi tych zawodników pierwszy raz na oczy?
I na koniec trzeba sobie zadać pytanie - czy nawet jeśli za Ramireza drużyna grała na jakimś swoim, zwykłym, standardowym poziomie, to czy czasem nie warto znaleźć trenera, która doda to "coś więcej"? Bo jak dla mnie odpowiedni trener do danego zespołu to właśnie ten, który z danej grupy ludzi może wyciągnąć jak najwięcej atutów jednocześnie starając się jak najmocniej zamaskować wady. Tak z ręką na sercu, czy widzieliście coś takiego u Kiko? Ja niestety nie i mówię to z przykrością, bo naprawdę chciałbym trenera, który spędzi tu 10 kolejnych lat, bo to będzie oznaczało, że nasz klub odnosi sukcesy.
Nie ma co płakać, trzeba liczyć na to, że Carillo uporządkuje naszą grę i na wiosnę będzie tylko lepiej.
A za całą pracę włożoną przez Ramireza przez ten rok wypada po prostu podziękować.
|