rozarian napisał(a):

|
Podejrzewam, że gdybyśmy wczoraj grali z Koroną u nich, to skończyłoby się wpie...lem 0-3. To, że Korona trafiła w końcu kosą na kamień, nie świadczy, że Wisła też byłaby tym kamieniem. Po prostu oni wczoraj trafili na "rzeźników" Ojrzyńskiego. Gdyby grali z takimi miękiszami jak my, to bez problemu kolejne obicie teamu Kiko.
|
Owszem.
I w mojej napisanej naprędce "analizie" napisałem z jakiego powodu.
Powtórzę:
Cytat:
widzę jedną prawidłowość (w porównaniu z Wisłą): kiedy Arka odbiera piłkę w rejonie swojego pola karnego, jej szybcy zawodnicy-obrońcy bardzo szybko ja między sobą wymieniają (w przeciwieństwie do, niestety już dość wolno grającego Głowackiego i nadal wolno grającego Arsenicia, czy wcześniej Gonzalesa).
Powoduje to, że Korona, która w pierwszej części meczu starała się mimo wszystko zakładać tam od razu pressing, po jakiejś pół godzinie gry z tego zrezygnowała, bo szybka wymiana piłki między obrońcami Arki, a potem szybki przerzut do już ustawionych pomocników stwarzała więcej zagrożeń dla Korony niż pressing Korony dla Arki.
W stosunku do Wisły natomiast wszyscy wiedzą, że powolnych wiślackich obrońców trzeba atakować, bo w 90% przypadków nie będą potrafili skutecznie jej oddać do swoich pomocników.
Mało tego, w walce na środku wiślaccy pomocnicy też często w starciach z agresywnymi drużynami (Arka, Korona, Górnik) przegrywają większość piłek.
W tym upatruję nasze "obrony Częstochowy" i doszedłem do tego wniosku oglądając mecz Korony z Arką.
Jeśli nadal będziemy grali tak ociężałymi obrońcami i pomocnikami stajemy się łatwym łupem dla myszek-agresorek.
Dlatego na przykład grający w środku Wojtkowski czy Halilovic odciążają naszych obrońców swoją szybkością, chociaż z drugiej strony ich straty są dla nas groźniejsze. Brak mi Lloncha w formie, a sprawni, szybcy stoperzy są chyba zakupem, który jak najszybciej trzeba zaplanować.
|
Mamy za wolnych stoperów (Głowacki i Arsenic) i za wolnych DP (Basha i Perez).
To sprawia, że presja na nas jest o wiele bardziej skuteczna niż presja na Arce.
Dlatego piłkarze Arki wychodzili spod presji celnymi podaniami do środka pola lub na skrzydła (a Korona po pewnym czasie do presji się zniechęciła nadal grając płynnie) i kontrowali, a nasze kontry najczęściej są dalekim wykopem na połowę rywala, gdzie (jak w meczu z Górnikiem) padają łupem obrońców i DP rywala.
Oczywiście, czasami wychodzimy dobrze i kiedy podania są celne zagrażamy bramce przeciwnika. Jednak dzieje się to zbyt rzadko.