raindog napisał(a):

|
No to widzisz, że zawodnicy Korony drewniani, ale gra płynna. Jeśli u nas zawodnik musi wykazać się dużymi umiejętnościami, bo nie ma do kogo podaćc, tam jest miejsce nawet dla Burdeńskiego, który, jak gra (teraz nie grał), wcale nie odstaje od reszty. Powiedzmy sobie szczerze - większość ich kadry nie łapałaby się do nas na ławkę, a Kaczarawa - ich podstawowy napastnik - przegrałby u nas rywalizację z Imazem czy Ondraskiem.
|
To prawda. Gra płynna dopóki ktoś na nich nie siądzie.
Poza tym widzę jedną prawidłowość (w porównaniu z Wisłą): kiedy Arka odbiera piłkę w rejonie swojego pola karnego, jej szybcy zawodnicy-obrońcy bardzo szybko ja między sobą wymieniają (w przeciwieństwie do, niestety już dość wolno grającego Głowackiego i nadal wolno grającego Arsenicia, czy wcześniej Gonzalesa).
Powoduje to, że Korona, która w pierwszej części meczu starała się mimo wszystko zakładać tam od razu pressing, po jakiejś pół godzinie gry z tego zrezygnowała, bo szybka wymiana piłki między obrońcami Arki, a potem szybki przerzut do już ustawionych pomocników stwarzała więcej zagrożeń dla Korony niż pressing Korony dla Arki.
W stosunku do Wisły natomiast wszyscy wiedzą, że powolnych wiślackich obrońców trzeba atakować, bo w 90% przypadków nie będą potrafili skutecznie jej oddać do swoich pomocników.
Mało tego, w walce na środku wiślaccy pomocnicy też często w starciach z agresywnymi drużynami (Arka, Korona, Górnik) przegrywają większość piłek.
W tym upatruję nasze "obrony Częstochowy" i doszedłem do tego wniosku oglądając mecz Korony z Arką.
Jeśli nadal będziemy grali tak ociężałymi obrońcami i pomocnikami stajemy się łatwym łupem dla myszek-agresorek.
Dlatego na przykład grający w środku Wojtkowski czy Halilovic odciążają naszych obrońców swoją szybkością, chociaż z drugiej strony ich straty są dla nas groźniejsze. Brak mi Lloncha w formie, a sprawni, szybcy stoperzy są chyba zakupem, który jak najszybciej trzeba zaplanować.