Karherop napisał(a):

|
Idąc tym tokiem rozumowania w lidze mamy tylko 2 dobre zespoly, które i tak potrafią przegrać z każdym (Legia,Lech).
|
Ale przecież to akurat prawda. Pod względem organizacyjno-finansowym w tej lidze są Legia i Lech, a potem długo, długo nic.
To, że nie potrafią tego przekuć na aspekt sportowy jest już inną sprawą, przy czym głównymi powodami są tutaj brak mentalności zwycięzców w przypadku Lecha i mentalność "i tak jesteśmy najlepsi, więc się nie musimy starać" w przypadku Legii. Co oczywiście wcale nie oznacza, że pomimo tych mankamentów nie są stale w czubie tabeli.
Cytat:
Nie zakladasz srodka tabeli jeśli masz na kontraktach 28 zawodników. To nie Premier League.
No chyba, ze Junco to "sierota po Cupiale"
|
Chyba że zakładasz całkowite rozpoczęcie budowy zespołu praktycznie od nowa, rychłe pożegnanie się z kilkoma zawodnikami starszymi i poszukiwanie zawodników na przyszłość metodą prób i błędów, biorąc za friko tych, którzy się do lepszych drużyn nie załapali, a więc z wysokim ryzykiem, że 3/4 z nowego naboru i tak będziesz musiał pożegnać. Wtedy z tych 28 na koniec sezonu zostanie przynajmniej z 10, na których możesz liczyć w kolejnym sezonie. Jeśli natomiast przy takim budowaniu zespołu miałbyś w tym sezonie kadrę 21 zawodników, to na początek kolejnego sezonu zostaniesz z góra 5 sensownymi zawodnikami i znowu będziesz musiał zwozić wagon zawodników, weryfikować ich przydatność, zgrywać i doprowadzać do stanu używalności przez całą jesień.
Innymi słowy - gdybyśmy w obecnej sytuacji mieli mniejszą kadrę, to po tym sezonie bylibyśmy w dokładnie tym samym miejscu przebudowy, a jesień 2018 sportowa byłaby bliźniaczo podobna do tego, co przeżywamy teraz.
Dlatego nie ma co się oszukiwać, łudzić, że mamy założone wyższe cele niż te, o których kierownictwo opowiadało do tej pory. Oczywiście nie stoi to na przeszkodzie (a nawet wprost przeciwnie) temu, żeby o wyższe cele w praktyce walczyć, ale ze świadomością, że byłby to miły dodatek i nie powinien on nam przysłaniać celów długofalowych. Ten sezon miał być dopiero pierwszym krokiem powrotu na salony rozpisanego na kilka lat. Pieprznięcie całą strategią tylko po to, żeby sobie zaszaleć w naszej sytuacji byłoby katastrofalnym błędem, bo na "zastaw się a postaw się" nas w tej chwili nie stać. Rok 2016 zamknęliśmy rekordowo niską w ostatnich latach, ale ciągle stratą. Długi ciągle są wysokie, problemy z płynnością niewątpliwie też miewamy. Drużyna ciągle nie ma w sobie za grosz stabilności kadrowej i pełno luk na prawie każdej pozycji, a każda z gwiazd w każdej chwili może odejść lub strzelić focha. Wszystko jest na dobrej drodze, ale to ciągle jest droga, w której bliżej nam do startu niż do mety. Głupio byłoby teraz przez jakieś głupie ruchy dostać kartę "cofasz się na start".