|
Kilka luźnych myśli z perspektywy piknikowej trybuny:
- przegraliśmy ten mecz mentalnie. To wyglądało, jakby w momencie podyktowania karnego dla Górnika wszystkim odcięło prąd w głowie. Już w sytuacji, gdzie wybijaliśmy raz za razem piłkę na rzut rożny było czuć w powietrzu gola dla Górnika. W ostatnich 30 minutach brakowało na boisku dowódcy, kogoś kto uspokoiłby resztę drużyny i zachował zimną krew. Przykro było patrzeć na szaleńczy wślizg Pereza czy rozpaczliwy strzał Imaza na sektor G3 w doliczonym czasie.
- zmiany nie dały absolutnie nic, Brożek i Małecki nie wnieśli nic do ataku, a Wasilewski wyleciałby z boiska, gdyby Stefański nie podyktował wcześniej przywileju i tym samym nie zabrał sobie możliwości dania mu czerwonej kartki.
- sędzia zupełnie nie uniósł tego meczu. W przeciwieństwie do większości forum nie mam problemu z jego decyzjami, jedynie sposób ich podejmowania pozostawiał dużo do życzenia. Stefański był niekonsekwentny, jego mowa ciała była zbyt ekspresywna, w mocno emocjonującym meczu tylko dolewał oliwy do ognia. Nasi kibice też nie pomogli, jeśli Stefański przez kilkanaście minut słyszy bluzgi pod swoim adresem, to w stykowych sytuacjach choćby podświadomie będzie gwizdał na korzyść Górnika...
- słaby mecz Buchalika, niestety jest pewien poziom powyżej którego ten bramkarz nie przeskoczy, choć i tak dał nam sporo radości ostatnio. Szkoda, bo w meczu gdzie puszczają nerwy i brakuje precyzji i zimnej krwi, bramkarz mógłby dać stabilność w tyłach i uspokoić drużynę. Druga bramka nie jest do końca na jego konto (ktoś powinien był tę piłkę wcześniej wybić), ale takie strzały jak ten na 1:3 bramkarz na poziomie ekstraklasy powinien złapać.
- ogromny szacun dla Głowackiego za reakcję przy drugiej żółtej kartce. Nie gestykulował, nie dyskutował, zdjął opaskę kapitana i spokojnie zszedł z boiska.
|