Wyświetl pojedynczy post
MaLk
Socios Wisła Kraków
 
Od: 08.2016

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3119
Stary 04.12.2017, 00:34
Nie da się wypracować skutecznej taktyki obrony stałych fragmentów gry z bramkarzem, który nie potrafi wychodzić do wrzutek i nie za bardzo widać perspektywy, aby miał się tego nauczyć. To zawsze sprowadzi się do taki "na udo". Są po prostu piłki, które muszą być zbierane przez bramkarza i nie ma przebacz. Już sama taktyka, w której bramkarz zostaje na linii a obrońcy biorą na siebie wybijanie piłki daje przewagę drużynie atakującej. A jeśli do tego dochodzi to, że obrońcy mają jeszcze się przejmować tym, żeby w ogóle chronić naszego bramkarza, żeby go nie poturbowali (inni bądź sami obrońcy), bo chłopak co wychodzi, to ryzyko gwałtownie wzrasta, no to sorry, ale zawsze będzie chaos, strach i niepewność, niezależnie od liczby powtórzeń na treningu. A nawet gorzej, można się zastanawiać czy z każdym kolejnym powtórzeniem tego typu zagrań nawet tacy doświadczeni obrońcy jak Głowa czy Wasyl nie będą się czuli mniej pewnie, wiedząc, jaka jest bida z nędzą i wszystko jest na ich (nomen omen) głowie.

I tu w sumie nawet nie chodzi o tego nieszczęsnego Buchalika (który jest jednak tylko rezerwowym wyborem na miarę naszych możliwości), problemy z bramkarzami kiepsko grającymi na przedpolu mieliśmy zawsze. Kiedyś uważałem, że to wina trenerów bramkarzy, ale jednak zdążyli się przez te lata zmienić, a problem pozostał. Może to kwestia smogu, a może po prostu w ogóle nie mamy wypracowanej żadnej szkoły, strategii czy jak zwał, tak zwał?

Swoją drogą, przykład Szczęsnego jest znamienny o tyle, że ma się uczyć nie od trenera czy trenera bramkarzy, ale ma się uczyć obserwując swojego kolegę i rywala do składu. To też taka specyfika pozycji. Buchalik przez ostatnie lata w Wiśle nie za bardzo miał się od kogo uczyć i dalej nie ma... Gorzej, że takiego nauczyciela nie ma też Chorążka.
Odpowiedz cytując