Garret napisał(a):

Dużo osób tutaj twierdzi, że zagraliśmy tragedię. Nie wiem, może jakiś optymistycznie nastawiony byłem, ale mnie się wydawało, że do felernego karnego kontrolowaliśmy przebieg meczu. Ok, w początkowych minutach mieliśmy problem, ale potem opanowaliśmy sytuację i neutralizowaliśmy atuty Górnika. Poza strzałem bodaj Suareza (? z trybun ciężko dojrzeć) z rogu nie przypominam sobie tego wewnętrznego 'ufff, było blisko' w pierwszej połowie, strzały przeciwników były łatwe do obrony, z daleka, prosto w bramkarza.
Drugie 45 minut też nie zaczęliśmy źle, może trochę więcej chaosu, ale to nic w porównaniu do tego, co odwaliło się po karnym. Piłkarze fatalnie zareagowali pod względem psychologicznym, bramka zawsze może paść, zawsze może być podyktowany niesłuszny karny, przecież to nie pierwsza sytuacja w ich karierach. Reakcja była katastrofalna w skutkach - złapali ten zły rodzaj wkurva i kompletnie przestali wypełniać jakiekolwiek założenia taktyczne. Zaczęło się dublowanie pozycji, latanie za piłką jak na podwórku, granie bez ładu i składu, rozgorączkowane głowy podejmowały złe, pochopne wybory.
O Buchaliku nie ma co gadać. Zawalił bramkę, albo i dwie (ta na 2:1 taka dla mnie strasznie dziwna), doskonale zdaje sobie z tego pewnie sprawę.
|
Najsensowniejszy post.
Po edycji :
Jeszcze raz obejrzalem tego "karnego". Po tym jak Arsenic robi ruch reka do ciala,pilka trafia go NAJPIERW w piers,a pozniej w sciagnieta ku cialu reke (ktora rusza sie do boku wraz z ruchem ciala). Jeszcze raz to napisze : to jest KPINA nie karny.