Wyświetl pojedynczy post
d
Senior Member
 
Od: 12.2004
Skąd: Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#88
Stary 03.12.2017, 20:30
Postaram się podsumować to widowisko bez rozpisywania się na temat rywala (mocny - co było wiadome) i sędziego (żałosny - tyle lat w tej lidze, a nadal nie wie za bardzo co robi i kompletnie nie panuje nad meczem) bo przegraliśmy go tylko i wyłącznie na własne życzenie. Z karnego sędzia się wybroni, mógł na upartego gwizdnąć faul przy golu na 1-2, ale to i tak nie zmienia faktu, że mogliśmy dostać 5-6 goli, tak samo zresztą jak w Poznaniu.

Najbardziej poraża mnie głupota w zachowaniu naszych piłkarzy - rozumiem, emocje, czują się skrzywdzeni, ale czemu miały służyć:

1. wjazd Głowackiego na drugą kartkę gdy już i tak to niewiele zmieniało
2. wjazd Wasilewskiego na czerwoną gdy to nie miało już zupełnie żadnego znaczenia
3. wydzieranie się przez Sadloka po karnym, gdy nie miało tu już absolutnie żadnego znaczenia
4. kuriozalne zachowanie Carlitosa po 2 rogach, prowokujące trzeci po którym tracimy gola
5. całościowe zachowanie Victora Pereza w 2. połowie, podsumowane jakże żałosnym, nieudolnym wjazdem na czerwoną w doliczonym czasie. Facet w końcówce chciał przykozaczyć, a przy każdym ataku nie robił ostatniego doskoku, w decydującym momencie odstawiał głowę/nogę, machał łapami przy piłce lecącej mu nad głową itd.

Buchalika się czepiać nie będę, bo niestety pewnego poziomu nie przeskoczy i to było wiadome od dawna, a dwa, że zawalił gola po prostu "sportowo", nie w wyniku debilnego zachowania,

Kolejny raz z niezrozumiałych powodów w pewnym fragmencie meczu większość drużyny odmóżdża, pojawia się panika i dajemy się całkowicie zdominować. Znowu tracimy 3 gole, co zakrawa na kpinę. Niby warto docenić zapieprzanie w końcówce, ale taka porażka frustruje bardziej niż 0-3 po graniu barachła przez 80 minut.

Nie mam pretensji do trenera o to, że nie pojechaliśmy lidera paroma bramkami, natomiast trudno nie jest odnieść wrażenia, że coś jest nie tak. Drużyna gra koszmarnie nierówno i sprawia wrażenie, że nikt nie panuje nad tym co się dzieje. Stałe fragmenty gry to jest poziom piłki podwórkowej. Ślepy widzi, że mając faceta w takiej formie, o takiej charakterystyce i tak górującego nad resztą drużyny powinniśmy grać 2 z przodu, choćby koło Carlitosa miał grać Małecki, Boguski czy Bartosz. Czas leci i coraz mniej można zrzucić na szpital i brak zgrania. Bardzo to niepokoi w świetle przyszłej środy, bo jeśli tak dalej to będzie wyglądało to w połowie grudnia może być tak, że mało kto będzie szkoleniowca bronić.
Ostatnio edytowane przez d : 03.12.2017 o godz. 20:37.
Odpowiedz cytując