Tak jesteśmy średniakiem i na dłuższą metę bez poważnego sponsora czeka nas przeciętność, a nie dołączenie na stałe do czołówki i regularna walka o choćby podium. Raz na ileś tam lat, przy sprzyjającym zbiegu okoliczności możemy powalczyć o coś więcej. Na takiej samej zasadzie jak 2 lata tamu pasiaste, Piast Gliwice, czy w tym sezonie Górnik. I to właśnie to jest ten sezon.
Te sprzyjające okoliczności to:
- czołowe drużyny, ze stabilną kadrą i budżetem (Lech i Legia) są w fazie przebudowy i mocno zawodzą
- poza wyżej wymienioną dwójką brak jest wyraźnej 3 siły. I nie piszę tylko o sile sportowej, ale przede wszystkim finansowo organizacyjnej
- trafił się nam napastnik którego pod względem skuteczności można porównywać do Franka, Żurawia, czy wczesnego Brożka
Naprawdę nie mamy gorszej drużyny niż Korona, czy Górnik. Trzeba to tylko dobrze poskładać i w tym sezonie jak najbardziej możemy powalczyć o podium. A jak Lech szybko nie wyjdzie z tego marazmu, to 2 miejsce jest jak najbardziej realne. Nie mówię o dołączeniu do czołówki na stałe, bo to mrzonka. Wystarczy, że odejdzie Carlitos i będzie po ptokach, bo na takiego napastnika poczekamy ładnych kilka lat. Trudno też oczekiwać, żeby co roku tabela była tak spłaszczona, a lider ciułał punkty w tak ślimaczym tempie. Nadarzyła się więc okazja, ktora może się powtórzyć za 5 lat.
Problem polega na tym, że często tracimy punkty nie dlatego, że przeciwnik okazał się w danym dniu lepszy, ale na własne życzenie. Bo trener forsuje dziwną taktykę, która nijak nie pasuje do profilu naszych piłkarzy. Budowa drugiego Atletico jest chociażby z tego powodu bezcelowa. W ogóle to taka fajna nazwa, ale nie tylko ja, a pewnie też większość krytyków Kiko obawia się, że to po prostu braki w warsztacie trenerskim. Kiko nie potrafi opracować i wdrożyć innej taktyki, więc wybiera najbardziej prymitywną. Cofnąć się i prać długie lagi do przodu. W ataku mamy Lopeza, więc jakoś to będzie. Jak się strzeli fartem w końcówce to mówimy o Kiko time. Trener w mediach dorabia ideologię do rzeczywistości, że taki był plan, że dla niego mecz się zaczyna w końcówce. Gorzej jak to sytuacja się odwróciła i zaczęliśmy tracić w końcówkach (Lech, Termalika). Wtedy trener mówi, że graliśmy dobrze tylko brakło nam szczęścia

Dla tego nie rozumiem głosów w stylu "dajmy mu czas, może zagramy lepiej". Nie będziemy grać inaczej, bo trener tego nie chce. Mamy grać dokładnie w taki sam sposób jak do tej pory. W mojej opinii to nie jest optymalne rozwiązanie, tylko trener inaczej grać nie potrafi. Dlatego śmieszy mnie takie zdziwienie, że Nieciecza nas wdeptała w ziemię, a nasi piłkarzy schowali się w polu karnym i czekali jak tamci będą strzelać bramki.
PS mimo całej niechęci do Kiko widzę jakieś pozytywy. Nawet jak się cofamy i próbujemy grac z kontry to częściej próbujemy rozegrania akcji, a mniej walenia długiej piłki na oślep. Jak się to porówna do początkowej fazy sezonu to widać dużą różnicę. Drugi pozytyw to fakt, ze bramki zaczęli strzelać inni zawodnicy niż Carlitos. Nawet jemu może się zdarzyć gorszy okres (jak obecnie) i fajnie, że ma go kto zastąpić.