raindog napisał(a):

W przypadku Niecieczy było coś takiego, jak zagranie z klepki -skrzydło-tył-bok,tył i prostopadła do wychodzącego napastnika - wszystko pod pressingiem naszych. Zobacz, że u nas praktycznie nie ma czegoś takiego. Brakuje automatyzmów. Ot piłkarz wychodzi, ktoś podaje do niego piłkę i ten zastanawia się komu podać, ew. wali do przodu, może ktoś przejmie. Najczęściej piłka idzie na skrzydło i tam jest przetrzymywana do momentu, gdy nie pojawi się ktoś, komu można podać. Nie ma szybkiego rozegrania, które mogłoby zaskoczyć przeciwnika. Zejście na skrzydło i wrzucenie, to nie jest żaden schemat.
Na tej samej zasadzie nie potrafimy wychodzić spod pressingu. By to robić, trzeba niejako grać z pierwszej piłki - trzeba być dobrze ustawionym. Rzecz w tym, że u nas tego nie ma. Obrońca ma piłkę - podbiega do niego rywal, więc ten podaje do innego Wiślaka. Problem w tym, że ten już nie ma co zrobić z piłką, bo nikt do niej nie wyszedł, a ten który mu wcześniej podał jest już obstawiony. Wypierdziela wiec piłkę do przodu i może się uda.... No i czasami się udaje.
A nasza gra obronna? Siedzimy w 8-9 na 35-40 metrach, a Nieciecza szybkimi podaniami i tak jest w stanie podać piłkę do napastnika na 10-15 metrze w sposób, w jaki my nie potrafimy.
Osobiście nie mam nic do Kiko, jako człowieka, ale uważam, ze gramy tak jak gramy - czyli murowanie i dzida do przodu - nie dlatego, że mamy skład do takiej gry, ale z tego względu, że on po prostu nie potrafi inaczej ustawić drużyny. I widać to zarówno po tym, że jesteśmy bezradni w ataku pozycyjnym (chyba, że przeciwnik ani nie muruje, ani nie gra pressingiem, tylko stoi na środku), jak i po tym, że w naszych kontrach nie ma automatyzmu.
|
Czyli w WIśle mamy jednym słowem cud. Bo strzelamy jakoś bramki, wygrywamy mecze i tracimy do lidera 4 punkty, a nic nie potrafimy. Idę na to, zamiast taktyki i umiejętności wsparcie niebios i szczęście

.