|
Piłka nożna to kwestia wykorzystywania szans. Jak się w końcu trafi, to trzeba zrobić wszystko, żeby skorzystać z okazji. Bartkowski dostał po miesiącach swoją szansę i ją wykorzystał, na boisku liczy się skuteczność pod bramką rywala, to samo tyczy się tabeli. Mieliśmy szansę doskoczyć do czołówki i po raz trzeci już chyba w tym sezonie tego nie wykorzystujemy i to mnie irytuje najbardziej.
Co do pucharów to nie wiem, ja się tym specjalnie nie jaram, ale nie tacy jak my już tam trafiali.
Obrona musi się ogarnąć, bo jak mają zamiar taką radosną twórczość uprawiać w defensywie z Górnikiem, to nie ma opcji, żebyśmy to wygrali.
I jeszcze dwie kwestie na koniec:
1. Odrobinę dziwią mnie narzekania w stronę trenera, że nie możemy przy tak słabej obronie cofnąć się po bramce. Nieśmiało przypomnę, że w poprzednich sześciu meczach straciliśmy dwa gole, więc jeżeli rzeczywiście Kiko kazał im się cofnąć po każdej bramce, to miał pewne podstawy do tego aby sądzić, że uda się nie dopuścić rywala do 100% akcji i wyjść z akcją/kontrą. Nie piszę, że to dobrze, że tak zrobił - oczywiście powinniśmy iść po drugiego gola. Bardziej bym winił tutaj indywidualne błędy zawodników niż samego trenera (Perez z tymi rękami, ja pier..lę).
2. Wedle zasady "jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz", to zwracam uwagę na to, że nie graliśmy z ogórami. Odkąd Bartoszek objął BBT, ci radzą sobie naprawdę przyzwoicie, więc przywieziony punkt z Niecieczy nie jest wstydem. Niemniej jednak - jeżeli serio ktoś tam w Klubie poważnie myśli o pucharach i chce je osiągnąć inaczej niż "a ch.., trafią się słabsi od nas", to takie mecze jak ten trzeba wygrywać.
Mały plusik - jednak potrafimy strzelać bramki bez udziału Carlitosa.
|