|
Trudno utrzymać prowadzenie przy tak beznadziejnym i pasywnym kryciu oraz doskoku do rywali, który przez cały mecz pokazywali nasi piłkarze. Przerażająca była też ilość prostych, niewymuszonych błędów indywidualnych Wiślaków. To był powód utraty zwycięstwa.
W grze obronnej nie dało się patrzeć na Wojtkowskiego, który albo najczęściej truchtał, albo pozorował doskok. Carlitos też się w nią jak zwykle nie angażował, a Perez z Basha byli bardzo statyczni. Więc nie mogła ona wyglądać sensownie.
Katastrofalną zmianę dał Bartosz, Małecki też niewiele lepszą.
Pochwalić można za pierwszą połowę Imaza oraz Wojtkowskiego za ofensywę. Carlitos ma na razie okres gorszej formy, mimo zdobycia bramki z wolnego.
Wisła nie może stawiać na obronę, która jest aż tak pasywna i nieporadna w kryciu. Bo to nie zadziała. Tymczasem regularnie to robi. Tutaj trzeba zganić i trenera. Jak coś niefunkcjonuje, nie stawia się na to.
|