|
Bardziej do mnie przemawia model angielski, gdzie ostatnia drużyna dostaje około 100 milionów funtów, a pierwsza +/-150. System hiszpański promuje Real i Barcelonę, spychając marki takie jak Sevilla, Villareal, Valencia do walki o LE, nie mówiąc o klubach średnich i beniaminkach, które praktycznie nie grają o nic. Nie wymieniam Atletico, bo to klub wyłamujący się poza schematy w ostatnich latach, ale myślę, że szybko wrócą na poziom właśnie takiej Sevilli ze względu na kadrę i trenera.
A Mioduskiego trzeba zdecydowanie przystopować, bo wygaduje głupoty, ale kto wie jak to się może zakończyć.
|