Karherop napisał(a):

Z głowy:
Sztab Petrescu nie potrafil dozowac obciążeń, albo inaczej - nie dostosowal ich do materiału ludzkiego jaki wtedy posiadał. Masa kontuzji.
Dawidowski - temat rzeka
Kontuzja Brożka w drugim sezonie Skorży (zreszta Brożek je ibuprom przed każdym meczem)
Kuzba w drugim podejściu do Wisly
Szymkowiak np z Lazio wszedl na środkach
Jacek Paszulewicz
Nawotczynski
Michal Czekaj
Andrzej Niedzielan
I jak pisalem wielokrotnie Glowacki
Itd..
Tracili część swoich karier przez zbyt szybkie wprowadzanie do gry po kontuzjach lub granie z nimi
Takie zagrywki sztabu mnie nie dziwią, co nie znaczy że uważam je za normalne. Problem pojawia się jeśli sztab nie wyciaga z tego wniosków. A to czy obecny nie wyciąga nie mamy pewności...
|
Zgadzam się, dobre przykłady. Zwróć jednak uwagę na zasadnicze różnice:
1. wtedy nie mieliśmy szerokiej kadry i zmienników - teraz mamy
2. wtedy teoretycznie graliśmy o coś (realne szanse na Mistrzostwo, europejskie puchary, Lazio) - teraz nie gramy o tak wysoką stawkę
Moim skromnym zdaniem ryzykowanie zdrowia zawodników w obecnej naszej sytuacji nie jest wiele warte. My mamy kim grać, u nas ma się kto pokazać, my nie musimy zdobyć Mistrzostwa/awansować do pucharów- my jedynie możemy.
pepe72 napisał(a):

Klasyczna dobra mina do złej gry w stylu naszego nowego Zarządu. Nie po raz pierwszy zresztą.
Kurz napisał(a):

A czy przypadkiem większość nowych zawodników nie trafiła do Wisły po przygotowaniach do sezonu?
Ogólnie typowy temat zastępczy. Duża część piłkarzy, których sprowadziliśmy nie jest gotowa na taką intensywność. Mogli grać lub siedzieć na ławce. A właściwie nie mogli siedzieć na ławce, bo byli potrzebni klubowi tu i teraz. Sry, ale taka jest rzeczywistość i wyższa konieczność.
Mały i Brożek to osobna kwestia. Ten pierwszy kontuzjował się w czasie meczu, a Pawła trudno nazwać okazem zdrowia.
|
Ci zawodnicy to profesjonaliści (teoretycznie). Sztab to też profesjonaliści (teoretycznie). Od przygotować do sezonu minęły 3 miesiące. Jeżeli zaległości nie zostały do tego momentu nadrobione to o czymś to niedobrze świadczy- albo o lenistwie piłkarzy (nie poświęcają wolnego czasu na samodzielną pracę) albo o niekompetencji sztabu (obciążanie są skrajnie niewłaściwe dobrane, bądź nie dobrane w ogóle).
Oczywiście, gdyby był zespół rezerw to byłaby bajka. Ale nie ma. Dlaczego nie możemy grać sparingów jeden raz w tygodniu z jakimiś, z całym szacunkiem, leszczami?