|
To nie chodzi o styl (brak stylu). Nie można cieszyć z dobrego wyniku (remisu), bo gdyby parę decyzji paru zawodników było innych, wczoraj wracaliśmy do Krakowa z workiem 6 goli na plecach.
Pragnę przypomnieć pochwalne pieśni na cześć kapitalnego przygotowania wolicjonalnego i fizycznego (bramki w ostatnich minutach meczów). Czar prysł, fart się wyczerpał. Znamienne jest to, że przetrwaliśmy wczoraj kilkudziesięcio minutową nawałnicę, próbę gwałtu, z rozłożonymi nogami. I padliśmy na ryj w ostatniej minucie. Znak czasu. Nagle, w jednej minucie, fart przestał nam sprzyjać. Siedzieliśmy jak sekretarka na biurku w biurze szefa, prosiliśmy się o przyjęcie tego i tamtego, tu i ówdzie. Ale szef był ślepy jak Stępień z 13 posterunku, do 90+ minuty.
Braknie Carlitosa (kontuzja, odejście) to wtedy przejrzycie na oczy.
Nie trafia do mnie argument słabego materiału piłkarskiego. Korona ma lepszy? Nie. Gra lepiej? Tak. Siedzi w okopach jak ....a? Nie. Gra ciekawy futbol? Tak.
Zrozumcie wreszcie. Miejsce w tabeli jest wysokie, prawda. Ale tylko i wyłącznie dzięki fartowi i jednemu piłkarzowi. My jesteśmy w klasycznej dupie z brakiem perspektyw.
Jeżeli prawdą jest mityczna klauzula o ilości punktów wymaganych do zdobycia przez Amigo by uniknąć rozwiązania kontraktu, to... sam nie wiem co o tym myśleć. Wydaje się, że gość dostał przyzwolenie tą klauzulą na chujowość, asekuranctwo, byle jakość.
Piłsudski miał rację- klub wspaniały tylko trener wuefista.
Ostatnio edytowane przez TIR_DO_SŁUBIC : 28.10.2017 o godz. 20:13.
|