Beznadziejny mecz, w zasadzie KALKA z gwałtu z Kielc...
Mogliśmy doholować to 1:0 zabrakło 30 sekund, ale to zmieniłoby odbiór zespołu? Taka sama ocena byłaby: FATALNA, wynik zawdzięczamy braku skuteczności amicki. Swoją drogą Imaz wychodząc po raz piąty czy szósty do kontry traci piłkę z czego idzie ostatnia akcja i tak pada gol... Niestety Imaz miał masę strat i niedokładnych podań podobnie jak Boguski. Było wiele okazji do kontr - wszystkie zmaszczone - fatalny występ.
Mecz zaczął się fatalnie dla nas - zdobycie przypadkowej bramki w bezmyślnej akcji Wojtkowskiego

Od kopa myśl o obronie Częstochowy i też tak było, przetrwaliśmy jedynie do 25 minuty.
Wojtowski ma przed sobą bramkarza , obrońcy dobiegają więc nie był zagrożony, zamiast uderzać on robi obrót i ryzykuje 100% okazje oddając piłkę do Carlitosa - na szczęście Carlos to nie Brożek i nie podaje piłki z piętki do przeciwnika w takiej sytuacji tylko uderza precyzyjnie - fart.
I teraz pytanie: czy za głęboko cofnęliśmy się? NIE - nie cofnęliśmy się, przecież 15 minut po zdobyciu gola graliśmy dobrze - amica była uśpiona, dopiero potem zdominowali nas i zepchnęli do rozpaczliwej obrony, która była jak sito - pozwolili oddać 30 strzałów. Tak więc nie mylmy świadomego cofnięcia się i bronienia wyniku z gwałtem i dominacją.
Cywka - beznadziejny występ, obok Boguskiego i Pereza najgorszy - 50 piłek przeszło jego stroną.. wszystko - prostopadłe, równoległe, krzywe proste, romby, trójkąty, 1:1 1:3 - wszystko Cywka puszczał. Nie no przepraszam, muszę oddać mu, że 4 na 50 piłek odebrał. Pamiętna sytuacja jak Sadlok nie wytrzymał partactwa Cywki w 75 minucie i wydzierał się na niego. Złe ustawianie się, zła gra ciałem - wszystko...
Perez - w miejscu Pola - oceniać go chyba trzeba za defensywę choć w pierwszych 25 minutach kiedy graliśmy do przodu miał 3 BARDZO GROŹNE straty, które dzięki uśpieniu amicki zostały zmarnowane. Perez słabo ustawiony, desperacka obrona, próby doskakiwania - generalnie słabo.
Halilovic wszedł, pierwsza akcja i złe podanie z czego podobna kontra jak po trzech stratach Pereza. Dno.
Boguski dużo pomagał Cywce, chociaż tyle, że biegał i wracał się, ale tak jak pisałem fatalny.
Głowacki - przy Arku pamiętam to podawanie i bawienie się piłką w obrębie naszego pola karnego, raz strata z Buchalikiem, potem za lekkie podanie do Cywki, chociaż Tomasz widząc to mógł trochę wrócić się po piłkę.
Carlitos czarował przez 20 minut, woził amice, zastanawiałem się kto ma lepszy dribling on czy Melikson, potem przepadł jak cały zespół.
Najbardziej podobał mi się Basacha, ale sam środka nie ogarnie. Mecz oddany znowu przez środek, za dużo wolnego miejsca miała amica, Boguski Perez i cała obrona stoją na 16 metrze a na 25 wolni amikowcy... w takich sytuacjach pomocnicy muszą doskakiwać do rywala a nie stac jak barany.
Makuszewski to pajac podobnie jak Górski z korony - 3 razy chciał wymusić karnego.
W meczu z ległą weryfikacja VAR zabrała nam 3 minuty (dokładnie sprawdzałem) i sędzia doliczył 5 minut, a we wronkach bez większych przerw doliczają minut 4 - śmieszne.
Co z tego, że skład się dotrze skoro odejdzie Carlitos i będzie pozamiatane. Na chwilę obecną chyba postawiłbym na Basche bo lepiej gra do przodu niż Velez (jak wyzdrowieje oczywiście, choć Velez będzie raczej rywalizował z Polem niż z Bascha).
Nie podejmę się próby oceny gry Wojtowskiego.
Na koniec nasz bohater tzn boCHater. Buchalik Bohaterem? Gdzie, kiedy z czym? Dwa strzały miał niegroźne, które leciały poł metra obok, a tak to WSZYSTKO w niego. Szlagierowa parada, mocny strzał, kiedy pomoc stoi jak barany na 16 metrze, w ostatniej chwili Boguski doskakuje, ale za poźno i leci mocny strzał w ręcznik, który paruje pod nogi amiki. Dobitka w niego. Fura szczęścia dzięki amice, nie wybronił nic.
Z sandecją tylko zwycięstwo.
Pozdrawiam serdecznie,