Wyświetl pojedynczy post
MaLk
Socios Wisła Kraków
 
Od: 08.2016

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#240
Stary 24.10.2017, 00:24
silver03 napisał(a):Wyświetl post
Bramkę zawalił niestety Sadlok, który akurat grał niezłe zawody

https://gfycat.com/GlitteringLazyBubblefish
Litości...

Obejrzyj całą akcję, od początku, a nie tylko jej końcową fazę: http://ekstraklasa.tv/bramki/wisla-k...pokojem/w592gz

Bramkę zawalili:
- Carlitos
- Basha
plus swoje dołożył Imaz.

To ich strefą wbiegł "na pusto" Niezgoda. Carlitos tak po prostu się... zatrzymał będąc jakieś 2,5 metra od przeciwnika mającego piłkę w groźnej kontrze zostawiając najpierw linię obrony w stosunku 3:3 (co już samo w sobie jest kryminałem), a potem, widząc że sprintem przebiega obok niego Niezgoda zmieniając stosunek piłkarzy na 4:3 dla Legii zamiast za nim pobiec... dalej stał.

W tym czasie Basha (defensywny pomocnik!), który na początku akcji (na linii pola karnego) był ramię w ramię z Niezgodą, biegł sobie truchtem za tymże, dzięki czemu w momencie przekraczania przez Niezgodę linii środkowej miał już do niego jakieś... 10-11 metrów straty i dalej biegł truchtem.

Imaz podobnie, też stanął przed polem karnym Legii jakby mu się nie chciało wracać, ale on miał najdalej do tej strefy (choć to też go bardzo nie tłumaczy, bo on powinien biec za Mączyńskim).

Sadlok akurat zachowywał się tak, jak powinien przy przewadze przeciwnika w kontrze - schodził do środka by blokować najlepszą możliwość zagrania dla Legii (wolni Mączyński i Gui plus asekuracja Gonzaleza grającego 1:1), przekazując Llonchowi ostatniego z trójki zawodników do pokrycia. Oczywiście, mógł zostać na lewej stronie, zostawiając po naszej prawej stronie przewagę legionistów znajdujących się przy piłce 3:1, tyle że wtedy mieliby jeszcze łatwiej. Zwracam nieśmiało uwagę na to, że Sadlok zaczął schodzić do środka w momencie, gdy zostali w obronie sami z Gonzalezem na trzech legionistów, a piłka była właśnie przenoszona na stronę, gdzie Gonzalez zostawał sam przeciwko Kucharczykowi i Mączyńskiemu. Llonch był daleko z tyłu. A w momencie,w którym Sadlok przekazywał krycie, już dawno był na środku, a Llonch miał dużo dalej do pola karnego i środka.

Naszych było po prostu za mało, zabrakło jakiejś sekundy żeby Llonch zdążył dobiec do Niezgody bo piłkarze Legii wzorcowo to rozegrali (w ostatniej fazie byli ustawieni w klasycznym hokejowym zamku w idealnych odległościach, tak że nie dało się do nich doskoczyć nie zostawiając chociaż jednego nieobstawionego przeciwnika), mimo iż musieli zagrać najtrudniejszy wariant kontry (zagranie wzdłuż bramki).

Ale pusty korytarz dla Niezgody to efekt tragicznej postawy Carlitosa i Bashy, a nie tych, którzy rozpaczliwie łatali ich nieodpowiedzialność pozostawieni przez niefrasobliwych kolegów, których psim obowiązkiem była gra w obronie w sytuacji, gdy do przodu na stały fragment gry poszli Głowa i Arsenić, a oni zostali z tyłu, za linią piłki w momencie straty.

W całej tej sytuacji najlepiej zachował się ten gnojony przez wszystkich Boguski, który w momencie uruchamiania kontry był siódmym zawodnikiem z pola pod względem odległości od własnej bramki, ale jak zobaczył jak nasi mistrzowie defensywy się wracają, to przebiegł na sprincie od linii pola karnego Legii i w momencie oddawania strzału przez Niezgodę krył już Mączyńskiego. Podobnie Głowacki - on miał jeszcze dalej, przy przechwycie przez Legię był na jej "piątce", ale zdążył dotrzeć w tym czasie jakieś 20 metrów od naszej bramki.

Ogólnie polecam obejrzeć sobie tę sytuację klatka po klatce, analizując postawę każdego z zawodników i to, co faktycznie mogli zrobić, bo po prostu krytykujecie nie tych, co zwalili, tylko tych, co próbowali ratować...
Odpowiedz cytując