Wyświetl pojedynczy post
WISŁAZWE
WISŁA KRAKÓW
 
 
Od: 06.2008
Skąd: Reymonta 22

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#2467
Stary 23.10.2017, 16:30
Nie wiem co się dzieje z tą drużyną w meczach o większą stawkę.
Legia wychodzi pressingiem i już brak pomysłu na grę. Osławiona dzida na Carlitosa tym razem nie wypaliła.
Nie potrafimy pograć piłką trochę dłużej, a jeżeli już to od prawej do lewej i tak w kółko. Teraz widać ile tej drużynie dawał Brlek, zdarzały mu się słabsze momenty w meczu, ale gość miał w sobie to coś że jak był na tym 20 metrze, to się nie zastanawiał co zje jutro na śniadanie tylko ''jeb*ał na bramkę ile fabryka dała''.

A teraz jak widzę to ''pier**olenie'' pod polem karnym to mnie krew nagła zalewa, dajcież w końcu się pomylić bramkarzowi! A to wygląda mniej więcej tak (przypadkowe osoby)

Basha ma piłkę na 20 metrze i panika:
- Strzelać? No nie wiem, a ch*j zwolnię akcję bo już biegnie Aresnić.

Imaz ma piłkę na 20 metrze i to samo:
-Co będę strzelał, poczekam aż Boguski ruszy albo Maciek Sadlok się pokaże, a może Carlitos się ruszy..

Wszystko spoko, gdybyśmy grali w FIFE na poziomie amator, tam i owszem obrońcy ruszają się jak mucha w smole, ale w meczu chwila zawahania i już jest doskok rywali.

Serio nie bójmy się uderzać na bramkę bo z takich strzałów też padają bramki, a my się tak koronkowo bawimy z tym rozgrywaniem, jakby czekali na znak Kiko podać czy strzelać..

Następny do kolekcji to Michał Buchalik, jak mnie gość irytuje i nie mówię tutaj o bronieniu tylko o wznawianiu gry. Do ku**wy nędzy po co on gra na czas w 24,65,76 minucie meczu.. Nie prowadzimy,przegrywamy a my czekamy ze wznowieniem gry chyba na oklaski z trybun..

Jakoś mnie ta taktyka Kiko nie przekonuje, może ja faktycznie ślepy jestem, za dużo wymagam, nie czytam statystyk pomeczowych i w ogóle, ale najbardziej interesuje mnie to ile razy piłka wpadnie do bramki rywala w 90 minutach a nie to, że w całym meczu mieliśmy więcej % posiadania piłki i że wykonaliśmy 100 rzutów rożnych.. Do dziś mam w pamięci mecz ze Śląskiem Wrocław (0:0), gdzie wrzucaliśmy piłkę w pole karne tyle razy, że niektóre drużyny przez całą rundę tyle razy nie wrzucą piłki a i tak zremisowaliśmy. Nie przyjmuje do wiadomości - gramy na Carlitosa, on nam wygra mecz. Raz, drugi, trzeci - okej. Ale nie k**wa dziesiąty!
W samym sercu trybun, w jego centrum, pojawiło się w piątkowy wieczór słowo pasja. Określenie, które najdobitniej tłumaczy to dlaczego większość z nas pojawia się na Reymonta, choć nie ma wyników, działań marketingowych, czy drużyny, z którą chcielibyśmy w pełni się utożsamiać.




Kraków, 9 marca 2012.






Odpowiedz cytując