|
Jeżeli ktoś twierdzi, że Legia była dziś od nas o klasę lepsza, to albo nie oglądał meczu, albo oglądał go na dopalaczach. Tak słabej Legii na Reymonta nie pamiętam od lat - masa niedokładności, momentami koszmarny antyfutbol na poziomie Niecieczy czy innego Piasta, nieprzystojący takiemu klubowi. Dlatego tak bardzo szkoda, że nie udało się tego meczu chociaż zremisować.
Swoje zrobił sędzia - do gwizdnięcia w tym meczu były 3 karne (Gonzalez-Niezgoda, Malarz-Gonzalez, Kucharczyk-Boguski), przy ostatnim to było jakieś totalne kuriozum, tak jak pisano wyżej: VAR nic nie da, jak dalej będą sędziować miernoty. Dodatkowo o wyniku zadecydowała dobra forma doświadczonych stoperów ze stolicy i świetny mecz Malarza, który wyjął dwie setki Rafała i Carlitosa.
Trudno drużynie zarzucić brak zaangażowania, mieliśmy sporo sytuacji ale znowu włączył się tryb wjeżdżania z piłką do bramki. Bardzo brakuje rozgrywającego na miejsce Brleka, co przy takich a nie innych zawodnikach jakich mamy na skrzydłach znacząco obniża siłę ofensywy, kolejny raz opartej niemalże wyłącznie na Carlitosie, któremu - dopóki był w stanie - pomagał Brożek. Trochę więcej można zarzucić trenerowi, bo zmiany nie wniosły absolutnie nic. Za bardzo nie wiem co na boisku miał robić dzisiaj Perez wchodzący po parudziesięciu minutach bicia głową w mur przy stanie 0-1. Bardzo dobry mecz Sadloka, grającego de facto na dwóch pozycjach na raz.
Szkoda, bo tak dobrej okazji do wygrania tej prestiżowej rywalizacji długo może nie być. Niemniej nie ma co rozpaczać, podejść w miarę na luzie do meczu w Poznaniu i kontynuować pracę.
Ostatnio edytowane przez d : 22.10.2017 o godz. 21:59.
|